Zaskoczenie Raya było wyraźnie wypisane na jego twarzy. Athena instynktownie spojrzała na siebie – nic nie wydawało się nie na miejscu.
Posłała mu pytające spojrzenie. Odpowiedział jej słabym, nieodgadnionym uśmiechem. – Chodźmy.
Biorąc to pod uwagę, kolor jej stroju całkiem dobrze komponował się z jego ubiorem.
– Mogę zapytać, dokąd idziemy? – odezwała się Athena, gdy szli.
Usta Raya wygięły się






