Królewski dwór płonął tak zaciekle, że nawet nocne niebo jarzyło się czerwienią.
Curtis wpatrywał się w ruiny swojego pałacu, w niezliczone trupy rozrzucone po ziemi. Jego źrenice gwałtownie się zwęziły.
To wszystko było jego ciężką pracą. Jego krwią i znojem.
Z jego ust trysnęła kolejna porcja krwi.
Prawowici i nieprawowici synowie rodziny Blumenfeld zostali schwytani i zmuszeni do klęknięcia prz






