languageJęzyk
Strona główna/Dominujący/Ojciec/Rozdział 08: Skąpe Spodenki

Rozdział 08: Skąpe Spodenki

Autor: Winston. W29 maj 2025

Ashton

Byłem tak pochłonięty czytaną powieścią, że nie zorientowałem się, iż pokaz dobiega końca. Wyglądało na to, że to jego ostatnia część. Wyszedł gruby mężczyzna z dużym brzuchem, a na jego twarzy malował się uśmiech sukcesu; któż nie byłby szczęśliwy, gdyby na jego pokaz przyszło tak wielu ludzi, w dodatku bogatych ludzi.

Skończyłem czytać trzydziesty dziewiąty rozdział powieści; następnym miał być epilog. Zamknąłem książkę i położyłem ją przed sobą; postanowiłem, że epilog przeczytam później, w apartamencie. Wpatrywałem się po prostu w Sheriego Lee, projektanta, gdy był zajęty wygłaszaniem przemowy o sukcesie dzisiejszego pokazu.

Po chwili ktoś nagle stanął obok mnie i poczułem, jak ramię oplata moją szyję. Natychmiast zerknąłem w bok i zobaczyłem Zie, który usiadł na krześle obok mojego i udawał, że uważnie słucha przemówienia Sheriego Lee.

– Chodźmy – powiedział po chwili Zie.

– A-ale pokaz jeszcze się nie skończył – pisnąłem na jego słowa. Spojrzał na mnie tak, jakby nie wierzył w to, co właśnie usłyszał. Uniósł brwi, a ja nie mogłem zrobić nic innego, jak tylko ruszyć za nim do wyjścia. Nie obchodziło mnie, że pokaz jeszcze się nie zakończył, bo i tak w ogóle go nie oglądałem.

– Wracamy do apartamentu, Stuart – Zie poinstruował swojego kierowcę. Stuart skinął głową i wsiadł do samochodu. Zie wszedł następny, więc ruszyłem w jego ślady.

– Wszystko w porządku, skarbie? – zapytał Zie w połowie drogi.

– Wszystko dobrze. Jak pokaz? – zapytałem. To był pierwszy raz, kiedy byłem świadkiem pokazu mody na żywo.

– Tsk, dlaczego nie oglądałeś pokazu? Czy wiesz, że miałem na sobie tylko jockstrap? – droczył się ze mną. Zaczerwieniłem się, wyobrażając go sobie w jockstrapie. Trochę żałowałem, że na niego nie patrzyłem, chociaż przecież widziałem już jego nagie ciało. Przez resztę drogi siedzieliśmy w komfortowej ciszy, dopóki samochód nie zatrzymał się przed budynkiem, w którym znajdował się apartament. Zie wysiadł z samochodu; właśnie miałem otworzyć drzwi ze swojej strony, kiedy Zie mnie ubiegł. Uśmiechnąłem się na ten gest.

Weszliśmy do windy. Zobaczyłem, że Zie nacisnął przycisk „Ostatnie piętro”. Byliśmy w windzie przez kilka minut, dopóki się nie zatrzymała i nie otworzyły się drzwi. Kiedy weszliśmy do apartamentu, zatrzymałem się na chwilę na widok pięknego wystroju salonu.

Pośrodku stał stół otoczony pysznym jedzeniem i słodyczami. Po drugiej stronie, niedaleko stołu, wyeksponowane zostało pianino. Wydawało się, że apartament został wyremontowany. Przez chwilę pomyślałem, że pomyliliśmy drzwi, ponieważ w ogóle nie poznawałem tego miejsca. Meble w środku były naprawdę piękne, na ścianach wisiały obrazy, a przez przeszklone ściany widać było budynki na zewnątrz. Otoczenie było dość mroczne, co dodawało pomieszczeniu romantycznej aury.

– Jest tu pięknie. – Nie mogłem się powstrzymać przed wypowiedzeniem jedynego słowa, które opisywało aurę całego pomieszczenia, uśmiechając się przy tym szeroko do Zie.

– Cieszę się, że ci się podoba – powiedział Zie i pocałował mnie w policzek. Podszedł do stołu i zapalił świece ustawione na jego środku. Zbliżyłem się do miejsca, w którym stało pianino. Na wspomnienia, które przemknęły mi przez myśl, nie mogłem powstrzymać uśmiechu, mieszającego się ze smutkiem. Kiedy wciąż byłem w domu, w każdą niedzielę lub podczas innych uroczystości grałem na pianinie w kościele. Byłem jednym z dzieci, które nasz kościół wykształcił na muzyka i śpiewaka.

Jestem również członkiem naszego chóru kościelnego. Wciąż pamiętam uśmiechy, które malowały się na ustach moich rodziców za każdym razem, gdy grałem i śpiewałem w naszym kościele. Smutno było myśleć, że nigdy więcej tego nie doświadczę, nigdy więcej nie zobaczę ich uśmiechów. Nie mam już szansy ich zapytać, czy za mną tęsknią. Ponieważ ja za nimi tęsknię. Tęsknię za rodzicami pomimo tych wszystkich rzeczy, które zrobił mi ojciec.

– Hej, wszystko w porządku? Coś się stało? – wyszeptał do mnie Zie, widząc, że moje oczy zaszły łzami. Zanim spojrzałem na Zie, otarłem łzy spływające z moich oczu.

– N-nic mi nie jest – odpowiedziałem, lekko się do niego uśmiechając, by upewnić go, że u mnie wszystko w porządku.

– Grasz na pianinie? – zapytał.

– Trochę – odpowiedziałem.

– Zagrałbyś dla mnie? Chcę zobaczyć, jak grasz, ale może zróbmy to później. Zjedzmy najpierw – powiedział Zie i podszedł do mnie. Podeszliśmy do stołu i usiedliśmy. Uważałem całą scenerię za niezwykle romantyczną. Miałem wielkie szczęście, że mogłem doświadczyć tych wszystkich rzeczy, które wcześniej oglądałem tylko w serialach.

– Dziękuję, Zie – powiedziałem szczerze. Nie wiem, ile razy wypowiadałem te słowa, ale jedno jest pewne: nigdy nie zmęczę się mówieniem mu tego. Byłem wdzięczny, bo mimo że nie znał mnie dobrze, to jednak mi zaufał i pomógł. Nie wiem, co bym zrobił, ani gdzie bym teraz był, gdyby mi nie pomógł.

– Za co? – zapytał zdezorientowany.

– Za wszystko – odparłem i uśmiechnąłem się do niego. Odwzajemnił uśmiech, ale nic nie odpowiedział.

Nasza kolacja zakończyła się w komfortowej ciszy. Wydawało się, że zarówno ja, jak i Zie czujemy to samo, a słowa wcale nie są do tego potrzebne. Jego uroczy gest wystarczył, by dać mi do zrozumienia, że mu na mnie zależy.

– Tak przy okazji, ktoś rano cię stąd odbierze. Bądź gotowy, dobrze? – poinformował mnie Zie. Nie mogłem powstrzymać zdziwienia i wyglądało na to, że zauważył zmianę wyrazu mojej twarzy.

– Nie wyrzucam cię, skarbie. Będę uczestniczył w pewnym wydarzeniu, a zgodnie z naszą umową będziesz moją osobą towarzyszącą. Właśnie dlatego chcę, żebyś był jutro gotowy – powiedział ze śmiechem, nalewając odrobinę wina do kieliszka.

– Jakie wydarzenie? – zapytałem z ciekawości. Znowu ma jakiś pokaz?

– Dowiesz się jutro – odparł przekornie, ku mojej wielkiej frustracji.

– Umm, jakaś podpowiedź? – zapytałem.

– Cóż, coś perwersyjnego – odpowiedział Zie słabym głosem, jednak wystarczającym, by wywołać dreszcz na moim ciele. Coś perwersyjnego? O jakie wydarzenie mu chodzi? Mnóstwo pomysłów przychodziło mi do głowy. Niezależnie od tego, o czym mówił Zie, musiałem się na to przygotować.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 9: Rozdział 08: Skąpe Spodenki - Ojciec | StoriesNook