languageJęzyk
Strona główna/Dominujący/Ojciec/Rozdział 3: Apartament na ostatnim piętrze

Rozdział 3: Apartament na ostatnim piętrze

Autor: Winston. W29 maj 2025

Zie

"Co jest, kurwa! Zatrzymaj wóz!" – krzyknął Ashton, uderzając mnie w ramię. Na szczęście nie przejeżdżało zbyt wiele samochodów, w przeciwnym razie już bylibyśmy ranni. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu na to jego zachowanie. Co za zrządzenie losu. Ashton to ten sam chłopak, którego widziałem z mojego drugiego konta, jak szukał miejsca na noc. Właściwie nie planowałem się z nim spotykać, ale potem zadzwonił do mnie Rex z prośbą o przysługę. Pytał, czy mógłbym odebrać faceta, z którym miał się spotkać, bo niestety w jego firmie wydarzyła się jakaś nagła sytuacja. Więc oto jestem, ratując mu tyłek, ale w życiu bym nie pomyślał, że facet, którego kazał mi odebrać, to ten sam, którego widziałem na Twitterze.

"Przestań, Ashton." – powiedziałem, wciskając hamulec. Gdy tylko samochód się zatrzymał, Ashton pociągnął za klamkę, żeby otworzyć drzwi, ale na próżno. Uśmiechnąłem się tylko pod nosem, wiedząc, że są zablokowane. Spojrzał na mnie sfrustrowany, gotów wpaść w histerię, ale ja wciąż się uśmiechałem. Nie wiedziałem, dlaczego tak bardzo cieszył mnie widok jego paniki.

"K-kim jesteś? Nie wyglądasz na porywacza, a może jesteś szefem rosyjskiej mafii, co? Co zamierzasz mi zrobić? Błagam, puść mnie, mam dopiero siedemnaście lat i jeszcze tyle marzeń." Prawie umarłem, słysząc te jego błagania. Nie mogłem się powstrzymać i wybuchnąłem śmiechem.

"Z c-czego się śmiejesz? Wypuść mnie." – powiedział i znów uderzył mnie w ramię. Kiedy zamierzał zrobić to ponownie, mocno chwyciłem go za rękę.

"Uspokój się, Ashton. Dobra, jestem Zie Mendez. Mój kuzyn Rex poprosił mnie o przysługę, a właściwie to bardziej kazał mi cię odebrać, ponieważ miał nagły wypadek w firmie. Nie chciał cię rozczarować, więc oto jestem i cię odbieram." – wyjaśniłem. Po tych słowach trochę się uspokoił.

"Nie musiałeś mnie odbierać, podziękuj Rexowi za propozycję, otwórz drzwi, żebym mógł wyjść." – powiedział monotonnym głosem, bez cienia emocji na twarzy. No weź, i teraz jest na mnie zły?

"Wiem, że potrzebujesz dachu nad głową, Ash." – odpowiedziałem spokojnie. Westchnął, jakby nagle uświadomił sobie, że mam rację. Patrząc na niego teraz, z tym plecakiem wypchanym po brzegi, podejrzewałem, że uciekł z domu. Ale dlaczego ktoś miałby uciekać z domu? Niezależnie od powodu, wkrótce się dowiem.

Wyglądał w tym momencie na pokonanego. Ponownie odpaliłem samochód i włączyłem radio, by wypełnić dzielącą nas ciszę.

"Chodź za mną" – rzuciłem do Ashtona, kiedy zaparkowałem. Tylko skinął głową i cicho ruszył w moje ślady. Wziąłem od niego plecak i zarzuciłem go sobie na plecy. Z początku próbował mi go odebrać, ale po prostu się do niego uśmiechnąłem, a jego dłonie rozluźniły uścisk i więcej nie upierał się, by go odzyskać.

Wyjąłem z kieszeni klucz i od razu otworzyłem drzwi do mojego penthouse'u. Kiedy weszliśmy do środka, oddałem Ashtonowi plecak i wskazałem mu pokój, w którym będzie spał. Od razu poszedł do sypialni.

Skierowałem się prosto do kuchni i otworzyłem lodówkę. Nie wiedziałem, na co Ashton ma ochotę, więc postanowiłem ugotować trochę więcej, żeby mógł sam wybrać, co zje.

Gotowałem przez prawie godzinę. Właśnie miałem iść do jego pokoju, żeby zaprosić go na kolację, kiedy wpadliśmy na siebie w drzwiach. Przełknąłem ciężko ślinę, widząc go ubranego jedynie w białą koszulkę i luźne bokserki. Pieprzone hormony! Nie mogłem oprzeć się fantazjom, w których Ashton ujeżdżał mi kutasa. Nie powinienem myśleć o takich rzeczach, nie jest mój, by go pieprzyć, ale może zapytam Rexa, czy mogę go sobie wziąć.

"Um, co gotujesz? Ten zapach sprawia, że robię się głodny." – zapytał nieśmiało. Otrząsnąłem się z tych okropnych wyobrażeń, w których robiliśmy ze sobą sprośne rzeczy.

"Ach, poczekaj chwilę, już skończyłem. Jeszcze parę minut i będziesz mógł mnie zasmakować... to znaczy, jedzenia." – rzuciłem z przekąsem i odwróciłem się od niego, by sprawdzić jedzenie.

"Mogę ci pomóc?"

"Możesz rozłożyć talerze na stole, to byłaby wielka pomoc." – odpowiedziałem, na co on chętnie przystał.

Kątem oka obserwowałem, jak Ashton trzyma talerz i łyżkę. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu, wpatrując się w niego. Kiedy wszystko było gotowe, Ashton zaproponował modlitwę, a ja tylko skinąłem głową, bo nie jestem typem faceta, który modli się przed jedzeniem. Ucieszyło mnie, gdy pochwalił dania, które przygotowałem.

"Um, mogę zadać ci pytanie?" – zapytał Ash.

"Śmiało."

"Jak mam się do ciebie zwracać?" Uśmiechnąłem się na te słowa.

"Zie." – odpowiedziałem, a on tylko skinął głową.

"Okej, ile masz lat, Zie?" Nie mogłem się nie zaśmiać na ten ton głosu. Wyglądał jak młody, aspirujący detektyw.

"W październiku skończę trzydzieści." – odpowiedziałem szczerze.

"Naprawdę? Myślałem, że dobiegasz trzydziestki, masz jakieś dwadzieścia siedem albo osiem lat." – powiedział z zaskoczeniem. Słysząc ten komentarz, po prostu uniosłem brew.

"Cóż, uznam to za komplement." – stwierdziłem, nie potrafiąc już ukryć uśmiechu.

Wypytywał mnie dalej o różne rzeczy: gdzie się uczyłem, jaki kierunek studiowałem i gdzie teraz pracuję. Uznałem to za całkiem zabawne, więc z entuzjazmem odpowiadałem na jego pytania. Z czasem wydawaliśmy się czuć w swoim towarzystwie coraz swobodniej.

Po jedzeniu zaoferował, że pozmywa. Stanowczo odmówiłem, ale był tak nieustępliwy, że pozwoliłem mu zająć się naczyniami, pomagając mu u jego boku. Potem poszedłem prosto do sypialni, podczas gdy Ashton z fascynacją oglądał moją kolekcję płyt CD i winyli, po tym jak powiedziałem mu, że moje płyty to najnowsze wydania popularnych filmów.

Po wejściu do spokojnego wnętrza sypialni rozebrałem się, owinąłem w pasie białym ręcznikiem i wszedłem do łazienki. Szybko zanurzyłem się w wannie, opierając głowę o jej brzeg. Kiedy wyszedłem z łazienki, zobaczyłem Ashtona siedzącego na moim łóżku z płytą CD, którą wybrał do obejrzenia. Dostrzegłem pożądanie w jego oczach, gdy zobaczył moje niemal nagie ciało. Wpadłem więc na szelmowski pomysł. Odwróciłem się do niego tyłem i zdjąłem ręcznik, dając mu lepszy widok na moje pośladki. Nie mogłem się nie uśmiechnąć, słysząc, jak głośno przełyka ślinę. Powoli wciągnąłem bokserki i dołączyłem do Ashtona na łóżku.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 3: Apartament na ostatnim piętrze - Ojciec | StoriesNook