languageJęzyk

Rozdział 9: Akty

Autor: Winston. W29 maj 2025

Zie

– Jedźmy tam, gdzie jest Ash – powiedziałem do Stuarta, kiedy opuściliśmy biuro. Wcześnie rano wysłałem Asha do Eleny, by towarzyszyła mu w trakcie jego metamorfozy. Ashton nie potrzebował całkowitej zmiany wizerunku, ponieważ już teraz był niezwykle czarującym i pięknym mężczyzną, ale chciałem, by wyglądał nienagannie na dzisiejszym wydarzeniu; pragnąłem, aby każdy na sali mi zazdrościł.

W drodze sięgnąłem po telefon i otworzyłem aplikację Twittera. Zgodnie z przewidywaniami, w zakładce powiadomień czekała masa nowych alertów, ale nie zawracałem sobie nimi głowy. Po prostu scrollowałem ekran, przeglądając wpisy z kilku altowych kont, które śledziłem. Przewijałem bez przerwy, aż nagle natrafiłem na nazwę użytkownika, której Ashton używał na swoim własnym profilu. Trzy godziny temu opublikował zdjęcie. Kliknąłem w post, żeby zobaczyć całość, i na ten widok nie mogłem powstrzymać śmiechu. Skurwysyn! Najwyraźniej zrobił to w przymierzalni – ubrany w elegancki, niebieski garnitur wyglądałby niezwykle przyzwoicie, gdyby tylko jego kutas nie wystawał na zewnątrz przez rozporek błyszczących, błękitnych spodni. Nie mogłem oprzeć się myśli, że wygląda jak jeden z aktorów jakiejś popularnej strony z gejowskim porno.

– Jesteśmy na miejscu, proszę pana – powiedział Stuart, przykuwając moją uwagę. Nawet nie zauważyłem, kiedy dotarliśmy pod budynek, tak bardzo byłem zajęty czytaniem komentarzy pod zdjęciem Asha. Wyłączyłem telefon, wsunąłem go z powrotem do kieszeni i wysiadłszy z samochodu, skierowałem się do hotelu, w którym czekał Ash.

– Czy ma pan rezerwację? – zapytał uprzejmie recepcjonista. Wyglądało na to, że jest tu nowy, ponieważ bywam w tym hotelu dość regularnie, odkąd należy on do mojego kuzyna, Rexa.

– Zie Mendez – odpowiedziałem z uśmiechem. Widząc szok w jego oczach, nie czekałem na odpowiedź, tylko od razu wszedłem do windy. Wcisnąłem guzik czternastego piętra i cierpliwie czekałem, aż rozlegnie się dźwięk otwierających się drzwi.

Ruszyłem w stronę pokoju 204, w którym przebywał Ash. Wyraźnie poinstruowałem Elenę, by po zakończeniu przygotowań zabrała go właśnie tutaj. Nie mogłem się doczekać, kiedy go zobaczę. Nawet nie pukałem; po prostu przyłożyłem dłoń do ekranu zamka i drzwi otworzyły się same. Kiedy tylko wszedłem do pokoju, dostrzegłem Ashtona ubranego w ten sam niebieski garnitur, co na zdjęciu. Zdawało się, że w ogóle nie zauważył mojej obecności, więc postanowiłem zrobić mu dowcip. Zbliżyłem się powoli, odliczając w myślach od jednego do trzech, i kiedy byłem ledwie kilka centymetrów od niego, krzyknąłem mu do ucha „bu”.

– KURWA! – sapnął w szoku, łapiąc się za klatkę piersiową. Wyglądał, jakby był pogrążony w głębokich myślach i dlatego nie usłyszał moich kroków. Zaśmiałem się cicho z jego reakcji.

– Skurwysynu Zie, chcesz mnie zabić? – zapytał łagodnie.

– Gdybyś tylko widział swoją reakcję, kochanie. To było przezabawne – droczyłem się z nim. Zauważyłem, jak jego policzki oblewają się rumieńcem i nie mogłem powstrzymać się, by go nie uszczypnąć. Był uroczy. Kurwa, co się ze mną dzieje?

– Tsk, to wcale nie jest śmieszne – powiedział, próbując udawać, że jest na mnie zły, ale założyłbym się, że wcale tak nie było.

– Swoją drogą, podoba ci się twój nowy wygląd, kochanie? – wyszeptałem mu do ucha, oplatając ramię wokół jego talii. Przyciągnąłem go do siebie tak mocno, że mógł poczuć moją erekcję wbijającą się w jego pośladki.

– Tak, tatusiu. – Zmarszczyłem brwi na te słowa; nie spodziewałem się, że tak mnie nazwie, ale cholera, to brzmiało tak podniecająco i uwodzicielsko. Wyruchałbym go tu i teraz, gdybyśmy tylko nie musieli iść na tę imprezę.

– Kurwa, kochanie, co ty ze mną robisz? – oskarżyłem go niskim, barytonowym głosem. Ash spojrzał na mnie z wyraźną ciekawością w oczach. Kurwa! Nawet jego oczy kusiły mnie do tego, by zedrzeć z niego ubrania i zgiąć go w pół nad stołem.

– Co? Przecież nic ci nie robię – rzucił z lekkim chichotem, jakby chciał się ze mną podroczyć. Uniosłem na niego brwi.

– Nie czujesz, kochanie, jak mój twardy kutas próbuje się wydostać ze spodni? – zapytałem, napierając na mojego zwierzaczka jeszcze mocniej udem.

– To dlaczego go nie wypuścisz, tatusiu? – Niewinny głos Asha zdawał się być główną przyczyną mojej erekcji; kutas boleśnie rozpychał się w materiale spodni.

– Później, kochanie, na imprezie – odpowiedziałem.

– Dobrze, tatusiu – rzucił, składając pocałunek na moim policzku.

– Jesteś gotowy? – zapytałem.

– Tak! Urodziłem się gotowy – odparł z chichotem. Sprawdziłem godzinę na zegarku; wybiła już szósta wieczorem. Wyciągnąłem w jego stronę ramię, a on z uśmiechem chwycił mnie pod rękę.

– Chodźmy – powiedziałem i opuściliśmy pokój. Gdy szliśmy przez hotelowe korytarze w stronę wyjścia, otaczała nas cisza.

Byliśmy w połowie drogi, kiedy Ashton poklepał mnie po nodze, by zwrócić moją uwagę. – Dlaczego jesteśmy w garniturach, skoro wydarzenie, na które jedziemy, jest takie... perwersyjne? – zapytał z nieskrywaną ciekawością.

– A wolałbyś jechać tam w samej skórze, kochanie? – zasugerowałem. Wizje, w których ma na sobie jedynie skórzane elementy garderoby, wcale nie pomagały mi w okiełznaniu erekcji. Pieprzone hormony.

– Nie no, tylko pytam, garnitur też jest okej – odpowiedział z cichym śmiechem, odrzucając moją propozycję. Oplotłem ramię wokół jego talii, a on oparł głowę na moim barku. Zapadała między nami cisza, ale to była ta bardzo komfortowa cisza. Jakby na całym świecie istniał tylko on i ja.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 10: Rozdział 9: Akty - Ojciec | StoriesNook