Ashton
Jestem cholernie zdenerwowany. Słychać było tylko muzykę z radia w samochodzie Zie, podczas gdy ja próbowałem przypomnieć sobie słowa, które chciałem powiedzieć Nickowi. Co powinienem mu powiedzieć na samym początku? Jak się masz? Myślałem, że nie żyjesz? A może wystarczy zwykłe cześć? Nagle przestałem wiedzieć, co powiedzieć i jak się zachować w obecności mojego bliźniaka. Jak zareaguje, gdy mnie zobaczy? Czy będzie równie szczęśliwy jak ja?
– Ash – zawołał mnie Zie. Odwróciłem się w jego stronę i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że samochód się zatrzymał.
– Zamyśliłeś się – skomentował Zie.
– Jestem tylko trochę zdenerwowany. – To było kłamstwo, „trochę” to mało powiedziane, bo prawda była taka, że denerwowałem się do tego stopnia, iż miałem ochotę poprosić go, żebyśmy wrócili do penthouse'u. Musiałem jednak zobaczyć mojego bliźniaka.
– Wszystko będzie dobrze, Ash. – Zie pocieszył mnie i ujął moją dłoń. Ścisnął ją delikatnie, co rozlało dziwną przyjemność w mojej piersi, w jakiś sposób stopniowo łagodząc moje zdenerwowanie.
– Chodźmy – powiedział Zie i wysiadł z samochodu. Kiedy ruszyłem za nim, trzęsły mi się nogi. Owinął ramię wokół mojej talii, gdy skierowaliśmy się w stronę rezydencji. Zanim weszliśmy do środka, minęliśmy wspaniałą fontannę tryskającą kolorowymi strugami wody, a pośrodku tych strug stał posąg Kupidyna trzymającego łuk i strzałę. Nie mogłem powstrzymać się od pytania: ile serc padnie ofiarą tej strzały? Ile serc ta strzała już złamała?
Kiedy zbliżyliśmy się do drzwi, zaskoczyło mnie to, że powoli otworzyły się same. Wow, co za przepych w tej rezydencji. Po wejściu do środka nie mogłem wyjść z podziwu dla wystroju wnętrza. Parter był rozległy, nie było tam zbyt wielu sprzętów poza fortepianem i kilkoma kanapami, ale prawdziwą ozdobą tego piętra były ogromne obrazy wiszące po obu stronach i lśniące żyrandole; znajdowały się tam również szerokie schody prowadzące na piętro. Zauważyłem, że Zie i ja byliśmy jedynymi osobami na tym poziomie, gdzie podziały się pokojówki?
– Czy jesteśmy tu sami? – zapytałem Zie. W tym samym czasie drzwi powoli się zamknęły, choć nikt ich nie zamykał.
– Tak – odparł Zie.
– Żadnej służby? – zapytałem ze zdziwieniem.
– W każdy weekend Rex ceni sobie prywatność, to wszystko wyjaśnia. Chodźmy. – odpowiedział Zie i poprowadził mnie, gdy skręciliśmy w lewo. Na chwilę zapomniałem o zdenerwowaniu, widząc cały korytarz, którym szliśmy; minęła niemal minuta, zanim w oddali dostrzegłem duże drzwi.
– Gotowy? – zapytał Zie. Nagle zdenerwowanie powróciło do mojej piersi, wypuściłem powietrze, po czym spojrzałem na Zie i uśmiechnąłem się do niego delikatnie.
– T-tak. – Tylko tyle zdołałem z siebie wydusić. Zie ścisnął moje ramię i uśmiechnął się do mnie, jakby chciał powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, że zawsze będzie tu obok mnie, za co byłem mu wdzięczny.
Kiedy dotarliśmy do drzwi, otworzyły się one samoczynnie i powitała nas ogromna jadalnia połączona z kuchnią. Na środku stał bardzo duży stół pełen jedzenia i napojów, ale to nie jedzenie ani napoje na stole sprawiły, że stanąłem jak wryty, lecz widok mojego bliźniaka stojącego do nas tyłem.
– Hej, chodźmy. – zachęcił mnie Zie, a ja zmusiłem swoje nogi do zrobienia kroku.
W miarę jak zbliżaliśmy się do stołu, nie potrafiłem wytłumaczyć, co czułem – czy była to radość, czy zdenerwowanie, sam nie wiedziałem. Aż w końcu podeszliśmy do stołu i dzieliły mnie zaledwie centymetry od mojego brata bliźniaka.
Moje oczy zaczerwieniły się i wydawało się, że łzy mogą popłynąć w każdej chwili, gdy spotkaliśmy się z Nickiem. Nie mogłem znaleźć odpowiednich słów, by mu cokolwiek powiedzieć, w ułamku sekundy poczułem się, jakbym zapomniał języka w gębie i powrócił do czasów dzieciństwa, kiedy jeszcze nie umiałem mówić.
– Zostawimy waszą dwójkę, żebyście mogli porozmawiać. – Rex przerwał ogłuszającą ciszę między nami. Wyszli z jadalni, a na koniec usłyszałem tylko dźwięk zamykanych drzwi.
– J-jak się masz? – To było jedyne pytanie, jakie padło z moich ust; nie wiedziałem, czy to właściwe słowa.
– W porządku – odpowiedział Nick bez cienia emocji na twarzy. Nawet na mnie nie spojrzał, jego oczy były puste i wydawało się, że odpowiedź na moje pytanie przychodzi mu z przymusu.
– Myślałem...
– Że nie żyję? – przerwał mi Nick. W każdym wypowiadanym przez niego słowie brzmiała uraza, a jego brwi zmarszczyły się.
– Nie mogę umrzeć, Ash, jeszcze nie. – powiedział kpiąco. Byłem w tej chwili tak zdezorientowany; czy on był na mnie zły?
– Co ci się stało? – zapytałem z ciekawością. Wciąż było dla mnie zagadką, dlaczego rodzice powiedzieli mi, że mój bliźniak już nie żyje. Skoro nadal żył, to czyje ciało opłakiwaliśmy i pochowaliśmy?
– Nie stało się ze mną nic, co mogłoby cię zainteresować, mały bliźniaku – odparł Nick z niesmakiem w głosie.
– Zechcesz mi wyjaśnić, dlaczego? – zapytałem niecierpliwie. Dlaczego zachowywał się wobec mnie tak dziwnie? Myślałem, że podbiegnie i obejmie mnie swoimi kruchymi ramionami.
– Hmm. – Mruknął, a ja czekałem, aż mi odpowie, ale potem znów zapadł w milczenie.
– Tęskniłem za tobą, Nick – powiedziałem ze smutkiem. Ruszyłem w jego stronę, aby go przytulić, ale on natychmiast wstał i cofnął się.
– Nawet nie waż się do mnie zbliżać. – powiedział, jakby czuł z mojej strony zagrożenie; w jego oczach widać było strach. Co się z nim działo? Dlaczego się mnie bał?
– Nie tęskniłeś za mną, Nick? W domu zawsze się bawiliśmy, pamiętasz jeszcze naszą kryjówkę? – Przypomniałem mu o naszej kryjówce w nadziei, że ją sobie przypomni, ponieważ mieliśmy w tamtym miejscu wiele szczęśliwych wspomnień. Czy o tym wszystkim zapomniał? Miałem nadzieję, że nie.
– Nie przypominaj mi o tych gównianych czasach, Ash. – odpowiedział z obrzydzeniem. Próbowałem do niego podejść, ale znowu się cofnął.
– Chcę cię tylko przytulić, Nick, czy to niemożliwe? – zapytałem pokonany. Łzy, które powstrzymywałem, powoli spływały z moich oczu. Dlaczego mój brat bliźniak już mnie nie chciał? Wyglądało na to, że on nie tęsknił za mną tak bardzo, jak ja za nim.
– Nie chcę być blisko ciebie, Ash. Odejdź, zostaw mnie w spokoju. – odpowiedział z przekonaniem. Próbowałem do niego podejść ponownie, ale on po prostu chwycił widelec ze stołu i wycelował go we mnie, co mnie jednak nie powstrzymało; spróbowałem zbliżyć się do niego raz jeszcze.
– PANIE! – krzyknął Nick z twarzą pełną przerażenia. Drzwi otworzyły się ponownie i do środka wbiegli Rex i Zie. Rex podszedł do Nicka i zabrał mu widelec, podczas gdy Zie podszedł do mnie i mnie przytulił.
– Nie chcę ich tutaj, każ im wyjść, proszę – powiedział błagalnie Nick do Rexa. Rex westchnął, po czym spojrzał na mnie z litością.
– Proszę, wyjdźcie – polecił Rex, a ja z niedowierzaniem pokręciłem głową.
– N-nie. – sprzeciwiłem się, ale ponieważ Zie mnie trzymał, zostałem pociągnięty za nim, gdy zaczął iść.
– A-ale Zie – błagałem go z płaczem.
– Obawiam się, że to nie jest odpowiedni moment na rozmowę z twoim bratem bliźniakiem, Ashton. Poza tym to nie ostatnia okazja, byś się z nim spotkał. Dajmy Nickowi czas, by w spokoju pomyślał i zaaklimatyzował się w swoim nowym domu. – wyjaśnił mi Zie, a ja tylko skinąłem głową, gdy jego argumenty powoli docierały do mojego umysłu.
Może Nick był po prostu przytłoczony moim dzisiejszym widokiem. Mam nadzieję, że wkrótce znów będę mógł go spotkać. To była ostatnia myśl w mojej głowie, zanim Zie ostrożnie wyprowadził mnie z rezydencji.






