languageJęzyk
Strona główna/Dominujący/Ojciec/Rozdział 12: Znak Dolara

Rozdział 12: Znak Dolara

Autor: Winston. W29 maj 2025

Ashton

Powoli otworzyłem oczy, lecz ostre światło natychmiast wywołało ból, zmuszając mnie do ich ponownego zamknięcia. Głowa też mi pękała. Kiedy spróbowałem jeszcze raz, dotarło do mnie, że znajduję się w sypialni Ziego. Obok mnie leżało jego nagie ciało; wciąż spał głębokim snem.

Ostrożnie odsunąłem jego ramię, które spoczywało na mojej talii, i zsunąłem się z łóżka. Gdy tylko moje stopy dotknęły zimnej podłogi, wspomnienia z wczorajszego wieczoru natychmiast zalały mój umysł. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że byłem świadkiem sceny, o której istnieniu w prawdziwym świecie nie miałem pojęcia. Twarz mojego brata zamkniętego w klatce, jakby był jakimś dzikim zwierzęciem. Nienawidziłem siebie. Nie zrobiłem kompletnie nic, żeby mu pomóc.

Zrzuciłem z siebie ubrania jedno po drugim, wszedłem prosto do łazienki i odkręciłem prysznic. Lodowata woda natychmiast oblała moje ciało. Było strasznie zimno, ale zignorowałem to. Po kilku minutach trwania pod strumieniem, woda nagle przestała lecieć, a wokół moich nagich bioder ktoś owinął ręcznik. Zie spoglądał na mnie surowo, jakby chciał przekazać, że wcale nie podoba mu się to, co właśnie zrobiłem.

– Chodź, kochanie, bo się jeszcze przeziębisz. Przebierzemy cię – powiedział i wyciągnął mnie z łazienki. Sam nie wiedziałem, co strzeliło mi do głowy z tą zimną wodą. Może po prostu chciałem zdrętwieć i zapomnieć o tym rozdzierającym bólu w piersi. Kiedy wróciliśmy do sypialni, wyciągnął z szuflady bokserki i t-shirt, podczas gdy ja stałem jak wmurowany, wpatrując się w niego pustym wzrokiem. Zbliżył się do mnie i ponownie otulił mnie ręcznikiem. Pozwoliłem mu osuszyć moje ciało.

– Co ty sobie właściwie myślisz, Ash? – zapytał twardo. Spojrzałem na niego bez krzty emocji i w ogóle nie kwapiłem się do odpowiedzi.

– Myślisz, że twój brat ucieszyłby się, widząc cię w takim stanie? – skarcił mnie, a na wzmiankę o moim bliźniaku łzy ponownie stanęły mi w oczach.

– Nie pomogłeś mi. Już nigdy go nie zobaczę – powiedziałem i wybuchnąłem płaczem. Usłyszałem ciche westchnienie Ziego, zanim mnie objął i zamknął w bezpiecznym uścisku swoich ramion.

– Wręcz przeciwnie, kochanie. Wciąż mogę ci pomóc. Wiesz, kto zaoferował dwadzieścia milionów tylko po to, by mieć twojego brata? – wyszeptał Zie.

– T-ty wiesz, kto to wylicytował? C-czy możesz z nim porozmawiać? Proszę, chcę się z nim spotkać. – Moje serce napełniło się nagłą iskrą nadziei. Nie potrafiłem zliczyć, ile razy prosiłem Ziego o pomoc, ale nie miałbym oporów przed błaganiem go do końca życia, gdyby miało mi to dać szansę na zobaczenie i porozmawianie z bratem.

– To był Rex – odpowiedział. Słysząc te słowa, wypuściłem z płuc drżący oddech.

– Twój kuzyn? – zapytałem w szoku. Na widok jego delikatnego skinienia głową, na mojej twarzy mimowolnie pojawił się blady uśmiech.

– Wracajmy do łóżka, kochanie – rzucił Zie, a ja chętnie się zgodziłem. Położyliśmy się z powrotem. Oparłem głowę na jego szerokim ramieniu i mocno go przytuliłem.

– Dziękuję. I przepraszam – powiedziałem, kajając się za wszystkie kłopoty, których mu przysporzyłem.

– Spójrz na mnie, Ashton – poinstruował mnie. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, nie mogłem przestać zachwycać się głębią jego oczu; wciągały mnie, jakbym mógł przez nie zajrzeć wprost w jego duszę.

– Będę z tobą szczery, dobrze? Chciałem uratować twojego brata. Bóg mi świadkiem, że gdybyś poprosił mnie wtedy jeszcze raz, podniósłbym tę tabliczkę. Nawet jeśli oznaczałoby to stratę mojej firmy – oznajmił, a mnie z każdą sekundą coraz bardziej dusiło poczucie winy.

– P-przepraszam, nie miałem o tym pojęcia. Wydawało mi się, że tylko ty możesz mi pomóc – wymamrotałem ze wstydem.

– W porządku, kochanie. Możesz zawsze poprosić mnie o pomoc, a ja zrobię wszystko, co w mojej mocy – zapewnił mnie z czułością i pocałował w usta. Zamknąłem oczy i oddałem pocałunek. Miał bardzo miękkie wargi. Jego dłonie powędrowały wzdłuż mojego ciała, a ja po prostu pozwoliłem im na tę wędrówkę. Przerwał pocałunek dopiero, gdy obydwu nam zabrakło tchu; uśmiechnął się kącikiem ust i złożył lekki pocałunek na moim czole.

– Śpijmy już, kochanie – powiedział i zamknął oczy. Z głową opartą o jego bark i jego ramionami ściśle oplatającymi moje ciało, w końcu zasnąłem.

Następnego ranka obudziłem się punktualnie o ósmej. Sięgnąłem ręką w poszukiwaniu Ziego, ale na próżno. Kiedy otworzyłem oczy, zorientowałem się, że zamiast jego muskularnego ciała obejmuję poduszkę. Błyskawicznie wstałem i wyszedłem z pokoju.

– Zie! – zawołałem cicho, lecz odpowiedzią była tylko głucha cisza.

Skierowałem się do kuchni. Na stole czekało przygotowane jedzenie, a obok talerza leżała przyklejona żółta karteczka.

„Dzień dobry, kochanie,

Nie budziłem cię, bo tak spokojnie spałeś. Wyglądałeś tak uroczo, że nie mogłem powstrzymać się przed kradzieżą małego buziaka. Haha. W każdym razie, przygotowałem dla ciebie śniadanie, wystarczy tylko podgrzać. Zapewne kiedy to czytasz, ja siedzę już w biurze, myśląc o tobie. Czuj się jak u siebie. Wrócę o szóstej, więc bądź gotowy – idziemy na kolację do mojego kuzyna.

Uściski, Zie”

Uśmiechnąłem się szeroko, czytając ten krótki liścik, a szczególnie jego ostatnie zdanie. W końcu spotkam się z bratem. Byłem niesamowicie podekscytowany, tyle pytań cisnęło mi się na usta. Uspokoiłem trochę gonitwę myśli i z uśmiechem na twarzy zabrałem się za śniadanie, które zostawił dla mnie Zie.

Po jedzeniu i pozmywaniu naczyń pomyślałem o wizycie w jego bibliotece. Nie wiedziałem, gdzie dokładnie jest, ale znalezienie jej nie stanowiło większego problemu. Przekraczając próg, omal nie podskoczyłem z radości widząc ogrom książek ciągnących się po sam sufit na regałach. Nie wiedziałem, od czego zacząć.

Rozglądałem się dookoła, aż mój wzrok padł na konkretną półkę, opatrzoną na górze tabliczką z napisem „Niewola i Sadomasochizm”. Przesuwałem palcem po grzbietach książek, aż jeden przyciągnął moją uwagę.

„Znak Dolara” autorstwa Gizy Claya.

Tytuł wydał mi się intrygujący. Zsunąłem książkę z półki i przeczytałem streszczenie powieści z tyłu okładki. Po lekturze opisu byłem pewien, że chcę to przeczytać w całości. Przekartkowałem na ostatnią stronę, gdzie znajdowała się krótka biografia i zdjęcie autora. Zmarszczyłem brwi, widząc to zdjęcie; w głowie natychmiast zaświtało mi pytanie: co tu się, kurwa, stało z jego twarzą? Miał wręcz anielską urodę, był przepiękny, gdyby nie oszpecająca go blizna w kształcie litery X. Hmm. Coś czułem, że tajemnic jest tu znacznie więcej – nie tylko w samej powieści, ale też u jej twórcy. Wyszedłem z biblioteki z książką w ręku i wróciłem do sypialni Ziego, by zagłębić się w lekturze.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki