Kaelen
Lilithia weszła do mojego gabinetu. Dax wciąż krążył w pobliżu, gdy ja maszerowałem tam i z powrotem za biurkiem, kipiąc z wściekłości. Byliśmy połączeni, a ona wpadała w ramiona jakiegoś prześladowcy w Pensjonacie. Czy ona nic nie czuła? Moja wściekłość była irracjonalna, ale nic mnie to nie obchodziło.
– I co? – zapytałem wyczekująco.
– Powiedziała, że tylko jadła lunch z klientem. Nie są






