Kaelen prowadził nas przez miasto, podtrzymując lekką rozmowę. Zauważyłam, że kierujemy się w stronę małego stadionu sportowego, na którym odbywały się różne zawody lokalnych szkół. Zaczynało się ściemniać i nie miałam pojęcia, co tu robimy.
— Kaelen, co my robimy na stadionie? — zapytałam.
— Ciii. Cierpliwości; wszystko się wyjaśni, obiecuję — powiedział z łobuzerskim uśmiechem. Można było przepa






