Ten wysoki, silny, ponury mężczyzna szybko opuścił lotnisko zaraz po tym, jak Lilly wsiadła do taksówki i odjechała.
Nielegalny taksówkarz patrzył, jak tamta taksówka odjeżdża. Przeklął: "Co za irytujący bachor! To ty wpadniesz na ducha! I cała twoja rodzina też!"
Splunął przez okno i nadal szukał kolejnych pasażerów.
Lilly w taksówce rozpięła swoją małą torbę na ramię i wyciągnęła z niej sporych






