Bettany o mało nie rozszarpała Blake'a gołymi rękami.
Na szczęście Blake wykorzystał przewagę swoich długich nóg i powiedział: – Pójdę sprawdzić, co z Lilly – po czym odszedł spokojnym krokiem.
Jego tempo było niespieszne, choć każdy krok pokonywał znaczny dystans.
Bettany nie mogła go dogonić, więc zamiast tego roześmiała się z bezsilności.
Odezwał się Anthony: – Wystarczy, mamo. Wracaj do siebie






