Mówiąc to, Joel uśmiechał się figlarnie, ukazując szparę między zębami.
Huxley posłał mu gniewne spojrzenie i skarcił go: "Doktor Gilbert przyjechał tu z tak daleka, ponieważ nas szanuje. Jasne, dał nam kilka tysięcy, ale ile ty się dołożyłeś?!"
Joel zaczął się wycofywać. "Tylko żartowałem. Po co się tak denerwujesz? Chodź, napijmy się!"
Huxley go zignorował.
Joel jednak wciąż namawiał go do picia






