Przed wejściem do głównego pokoju lewitowała suknia ślubna.
Wcale nie mieli przywidzeń. To była tylko suknia i nikt nie miał jej na sobie.
Jednak rękawy sukni były splecione z przodu, jakby ktoś stał tam grzecznie, czekając, by się z nimi przywitać.
Nawet pechowy duch wykrzyknął: „Sam jestem duchem, ale przyznaję, że i mnie ciarki przeszły!”.
Duch słabeusz powiedział do Lilly: „Kochanie, jeśli już






