Mężczyzna leżący na łóżku trwał w bezruchu, przypominając kamień. Valentine Taylor zaczął odczuwać niepokój. Gdyby zaledwie kilka chwil wcześniej nie usłyszał przez domofon głosu pana Rosewooda, założyłby, że... Zaraz. Jeśli pan Rosewood był już martwy, to czyj to był głos przez domofon...? Valentine poczuł, jak jeżą mu się włosy na karku, gdy ta myśl przemknęła mu przez głowę.
– Panie Rosewood...






