Lance
Powoli pozostali opuszczają to miejsce, kierując się z powrotem do naszego obozowiska, ale ja wciąż stoję tam z Lakotą w ramionach, aż nie zostaje już nic, a przez drzewa zaczyna przebijać się słońce. Żegnam się z Jakiem i mówię mu, że będę miał oko na jego Przeznaczoną.
Muszę nadrobić kawał drogi, by wrócić do obozowiska z Lakotą w ramionach, ale zupełnie mi to nie przeszkadza i mógłbym ją






