Ulewny deszcz smagał Sophię, przemaczając ją do suchej nitki w kilka sekund.
Siedziała na ziemi, czując, jak woda spływa po zboczu i wsiąka w jej ubranie.
Jej ręce były ciasno przywiązane do pnia drzewa krawatem, zawiązanym na podwójny węzeł – zupełnie jakby Lucas za wszelką cenę nie chciał pozwolić jej uciec.
Sophia nie zamierzała po prostu siedzieć tam bezradnie. Wykręcała głowę, desperacko prób






