Sophia nie zadała sobie trudu, żeby sprawdzić, co mówili ludzie w internecie; nigdy nie przejmowała się takimi bzdurami.
Pomyślała: „Nic dziwnego, że Annabelle przebywała wcześniej z zespołem PR-u z tak dziwnym wyrazem twarzy, gdy weszłam. Pewnie po prostu nie chciała mi psuć humoru”.
Sophia ufała Annabelle. Jeśli coś przed nią ukrywała, to znaczyło tylko tyle, że załatwi wszystko tak jak trzeba.






