Pomyślał: "Gwen? To biologiczna matka Sophii, prawda? Czy to naprawdę może być tylko zbieg okoliczności? A co jeśli…".
Richard nawet nie odważył się dopuścić do siebie tej myśli.
Zacisnął mocno powieki i skierował zimny strumień wody na zaczerwienioną skórę, pozwalając, by chłód obmył oparzenie.
Pomyślał: "Nie ma mowy. Nie dopuszczę do tego. Nigdy".
Kamerdyner, Henry, wszedł na górę z maścią na op






