„Poszli sobie. Możesz już iść” – powiedział.
Twarz Vivian poczerwieniała z zażenowania. „Dobra, już idę, idę” – wyrzuciła z siebie.
Vivian ruszyła do wyjścia, wciąż speszona i nie zwracając uwagi na to, gdzie stawia kroki. Przypadkowo nadepnęła na leżącą na ziemi cegłę.
Cegła zachybotała się, a ona straciła równowagę, potykając się i lecąc do przodu.
Mężczyzna zareagował błyskawicznie, jedną ręką






