Charles wybuchnął: – Jak możesz być tak samolubna? To przecież wszystko, na co pracował twój tata!
Sophia wydała z siebie chłodny śmiech. Powiedziała: – Nie próbuj wpędzać mnie w poczucie winy. Nie obchodzi mnie twoja moralność.
– Dobrze, dobrze, dobrze. Nigdy nie sądziłem, że Marcus dorobi się tak zimnej i bezdusznej córki jak ty – warknął Charles.
Sophia z zimną krwią rozłączyła się.
Pomyślała:






