Słysząc, jak Annabelle wciąga w to Davida, Charles i Margaret, którzy do tej pory milczeli jako obserwatorzy, wreszcie wystąpili naprzód.
Margaret Evans pociągnęła nosem. – David dyscyplinował swoją siostrę. Rodziny się kłócą, to wcale nie jest sprawa federalna, panno Quinn. Proszę starannie dobierać kolejne słowa.
Charles uniósł obie ręce, śliski jak węgorz. – Nie reagujmy przesadnie, panie ofice






