Richard pomógł Edmundowi usiąść na łóżku; jego ton był łagodniejszy niż zwykle, z nutą perswazji.
– To, jak William i Vivian wychowują swoje dziecko, to ich sprawa. Jeśli ją zepsują, po prostu wydadzą ją za mąż i pozwolą, by była problemem kogoś innego – powiedział Richard.
Edmund spojrzał na niego gniewnie. – Żartujesz sobie ze mnie czy co?
Przystojna twarz Richarda pozostała poważna. – Czy wyglą






