– Nie puszczajcie go! Już wezwałem policję – nie ma mowy, żebym puścił to płazem! – warknął Bradley przez zaciśnięte zęby, kipiąc z wściekłości.
Nie mógł uwierzyć, że to zero miało czelność podnieść na niego rękę.
Nie było mowy, żeby to tak zostawił. Dickson musiał zapłacić.
Słysząc, że Bradley wezwał policję, Sierra zmarszczyła brwi.
Wkrótce potem zjawił się lekarz i podał Dicksonowi łagodny środ






