Gdy wychodzili z posiadłości rodziny Wynnów, Mateo w końcu się odezwał. – Jadę do rezydencji Treno. Zabierasz się ze mną?
Draven zerknął na niego, wypuszczając ciche westchnienie. – Wyjazd tam niczego nie zmieni.
Co gorsza, pojawienie się tam teraz tylko spotęgowałoby niezręczność.
– I tak jadę.
Mateo znał całą logikę tej sytuacji, ale serce nie pozwalało mu odpuścić.
– Pojadę z tobą – powiedział






