– Kim ty do cholery jesteś? To mój dom! Za kogo ty się do cholery uważasz, żeby zabraniać mi wejść?
Ciotka Jonathana wrzeszczała, całkowicie odarta z elegancji, którą niegdyś nosiła niczym zbroję. Teraz wyglądała bardziej jak uliczna sekutnica niż kobieta z wyższych sfer.
Jej długi piętrzyły się coraz wyżej, dalece przekraczając to, co mogła spłacić.
Przyszła tu dzisiaj, by prosić Jonathana o łask






