Wychodzimy z hotelu i wsiadamy do czekającej na nas na zewnątrz limuzyny, wyposażonej w butelki szampana. – Kierowco, podkręć muzykę! – krzyczy Aimee, wręczając mi kieliszek szampana. – Zdrowie Shayli i Cole'a! – Wznosi toast, podnosząc swój kieliszek, ja się uśmiecham i wszystkie stukamy się kieliszkami.
Wieczorne wyjścia w Vegas to było coś niesamowitego. Atmosfera była po prostu niewiarygodna.






