"W porządku, kochanie."
"Cole, krwawisz." Unoszę jego głowę i przyglądam się z bliska rozciętej wardze.
"Nic mi nie jest." Zapewnia mnie z uśmiechem. Wstaję i spoglądam na Sama.
"Postradałeś zmysły?!" Besztam go, a on łypie z góry na Cole'a, a potem z powrotem na mnie.
"Nie, ale on kurwa tak! Mam w dupie to, jak obrzydliwie jesteście bogaci! Myślisz, że możesz tu wejść i okazywać mi brak szacunku






