languageJęzyk

2. Powrót do domu

Autor: Avelina Moreau 12 mar 2026

OBECNIE

RAVEN

Słońce prażyło moją skórę, pokrywając ją cienką warstwą potu. Odsunęłam się do tyłu, gdy dwaj mężczyźni zaatakowali jednocześnie.

Trzy…

Obróciłam się, uderzając jednego z nich łokciem w szyję, słysząc satysfakcjonujący chrzęst.

Dwa…

Zrobiłam salto w tył, chwytając drugiego i rzucając nim twarzą w ziemię.

Jeden…

Ostatnim obrotem uderzyłam pięścią w nos pierwszego mężczyzny. Jęknął, chwiejąc się do tyłu, zanim upadł na kolana. Uśmiechnęłam się lekko, ciężko oddychając, gdy cofnęłam się.

– I tak się to właśnie robi – powiedziałam, patrząc na grupę nastolatków, która obserwowała.

Nie powiedzieli nic, tylko wpatrywali się z podziwem w dwóch olbrzymów leżących plackiem na ziemi.

– To niesamowite – mruknął jeden z chłopców.

Przykucnęłam i zdjęłam obciążniki, które miałam przywiązane do kostek. Usłyszałam klaskanie i odwróciłam się, by zobaczyć moją ciotkę Angelę, która podchodziła. Jej długie włosy były związane w wysoki kucyk, a ubrana była w dżinsy i za duży top.

– Po raz kolejny, imponujące, Raven – powiedziała, podając mi butelkę wody.

– Dzięki. Myślę, że wszyscy stają się zbyt przewidywalni – powiedziałam, wstając i biorąc ją.

– Albo ty jesteś po prostu niesamowita. Dostałaś maila od Elijaha – powiedziała cicho.

Moje serce podskoczyło, a nerwy zaczęły burzyć się w moim żołądku.

– Naprawdę?

– Tak, oficjalnie poprosił cię, abyś wróciła do domu i objęła stanowisko Głównego Wojownika.

Powrót do domu… Mój żołądek się skręcił, gdy wróciło do mnie wspomnienie tamtej nocy…

Tamtej nocy Księżycowa Bogini zaprowadziła mnie do mojego partnera, ale sprawiła, że straciłam wszystko.

(WSPOMNIENIE)

Szłam ręka w rękę z moją przyjaciółką Kiarą. Nerwy dawały mi się we znaki. Bal godowy odbywał się na świeżym powietrzu, jasno oświetlonym olśniewającymi światłami.

Moje oczy szukały dwóch znajomych twarzy. Naszych dwóch pozostałych przyjaciół, Liama i Damona. Czy któryś z nich będzie moim partnerem?

Gdy zaczęłam ich szukać, uderzyła mnie najpyszniejsza mieszanka zapachów i zamarłam. Moja klatka piersiowa waliła, gdy wciągnęłam głęboko powietrze.

Prażone orzechy włoskie, świeży deszcz, korzenny cynamon i miód… Zapachy, które mnie pochłonęły… Zapachy, które były niejasno znajome…

– O, hej, chłopaki – powiedziała Kiara z uśmiechem.

Odwróciłam się powoli, z ustami wciąż pełnymi czekolady, którą jadłam, gdy wpatrywałam się w duet przede mną. Moje serce biło jak szalone.

Liam wyglądał hipnotyzująco w szarym garniturze, a Damon równie gorąco w czerni. Obaj ociekali seksapilem i jeśli myślałam, że byli przystojni wcześniej, Bogini, teraz byli absolutnie zniewalający!

Oczy obu błyszczały, utkwione we mnie z zaborczym spojrzeniem, które sprawiło, że moje wnętrzności się skręciły, a moja wilczyca zawyła ze szczęścia.

– Partnerka – powiedzieli obaj jednocześnie.

„Partnerzy. Moi partnerzy… Mam dwóch partnerów… Bogini…”

Spojrzenia chłopców przeniosły się na siebie nawzajem. Nie mogłam mówić, badając ich reakcję. Damon wyglądał na oszołomionego, a Liam… Reakcja Liama ścisnęła mi serce. Oskarżycielska, zraniona i rozczarowana.

Cofnął się, przeczesując dłonią włosy, które chwilę wcześniej były ułożone w quiff.

– Ja… jak ona może być partnerką nas obu? – zapytał swoim chrapliwym głosem.

– To się zdarza – odezwał się głębszy głos Damona.

Moje serce waliło, gdy patrzyłam na Liama. Nie… nie odrzuci mnie, prawda? Potrząsnął głową, cofając się.

– Nie dam rady.

Jego słowa cięły mnie jak nóż, a ja poczułam, jak ból jego pośredniego odrzucenia mnie niszczy. Odwrócił się i odszedł, nie dając mi nawet szansy na powiedzenie czegokolwiek.

– Liam! – zawołał za nim Damon. Spojrzał na mnie przez sekundę, jego niebieskie oczy złagodniały, zanim pobiegł za przyjacielem.

Nieważne, co powiedziałam czy pomyślałam, ból odrzucenia przez Liama piekł gorzej niż oblanie tojadem.

Zrozumiałam w tym momencie; nie byłabym szczęśliwa z jednym… Potrzebowałam ich obu… Byli częścią mnie…

(KONIEC WSPOMNIENIA)

– Raven?

Ocknęłam się z zamyślenia, gdy wiatr rozwiał moje fioletowo-niebieskie włosy ombre, a ja wpatrywałam się w ciotkę.

– Przepraszam, odpłynęłam – rzuciłam jej krzywy uśmiech i odwróciłam się do dzieci. – Koniec lekcji na dziś!

– Tak jest! – pośpiesznie odeszli, rozmawiając między sobą, dyskutując o walce lub pewnych ruchach, a ja uśmiechnęłam się do dwóch mężczyzn, którzy podnosili się z ziemi.

Razem z ciotką ruszyłyśmy w stronę domu watahy. Mimo że byłam obca, zostałam tu przyjęta z otwartymi ramionami. Przez ostatnie trzy lata to był mój dom.

– Powiesz rodzicom o tym stanowisku?

– Nie, powiem im, kiedy wrócę, jeśli wujek El już tego nie zrobił – powiedziałam, pijąc wodę.

Ciotka Angela kiwnęła głową, a ja wiedziałam, że jej napięte stosunki z tatą z każdym rokiem tylko się pogarszały. Ledwo rozmawiali, a kiedy już to robili, dochodziło do spięć.

Na początku ciotka i jej partnerka, Cassandra, przeprowadziły się do Watahy Krwawego Księżyca, ale kiedy matka Cassandry zachorowała, wróciły do Watahy Mrocznej Rzeki i postanowiły zostać. Wiem, że tata był tego powodem, ale nigdy nie pytałam, co było ostatecznym impulsem, ponieważ ja też miałam swoje sekrety i nie chciałam, żeby ktokolwiek wścibiał nos w moje życie.

– Zasłużyłaś na to, Raven. Widziałam, jak trenujesz bez końca, przekraczasz swoje granice i pracujesz ciężej. Jeśli ktokolwiek na to zasługuje, to właśnie ty. Jestem z ciebie dumna. Więc kiedy wrócisz, chcę, żebyś trzymała głowę wysoko i stawiła im wszystkim czoła.

Nasze oczy się spotkały i zastanawiałam się, ile wiedziała lub przypuszczała, ale posłałam jej tylko blady uśmiech.

Zrobię dokładnie to, ponieważ nie byłam słaba.

-----

Dwa dni później dotarłam do domu. Ubrana w parę czarnych dżinsów, fioletowy top typu halter, skórzaną kurtkę i buty, wpatrywałam się w ogromny mur otaczający tereny watahy.

Kiedy go zbudowali?

Zbliżyłam się do bramy, jadąc powoli, opuszczając szybę w samochodzie, a strażnik przyjrzał mi się.

Na jego ustach pojawił się mały uśmiech, a ja odwzajemniłam go promiennym.

– Raven Jacobs!

– We własnej osobie – powiedziałam, teatralnie odrzucając włosy.

– Kurczę, dziewczyno! Nie wiedziałem, że przyjeżdżasz! Spodziewaliśmy się tylko nowego Głównego Wojownika… Cholera, to ty?

– Na to wygląda.

– W takim razie nie będę cię zatrzymywał, Alfowie czekają.

– Miło cię znowu widzieć.

Przejechałam przez bramę, starając się panować nad emocjami. Nie byłam na to gotowa. Bogini, chyba nigdy nie byłam na to gotowa, ale musiałam to zrobić. Zaparkowałam przed domem watahy i ku mojej uldze, byli tam tylko wujek El i ciocia Red.

– Raven. Witaj w domu – powiedziała ciocia Red, podchodząc, gdy tylko wysiadłam z samochodu, i mocno mnie przytuliła. Odwzajemniłam uścisk, wdychając jej znajomy, pocieszający zapach.

– Dzięki, ciociu Red – powiedziałam, zanim wujek El mocno mnie uściskał.

Poczułam falę smutku. Dwa miesiące temu stracił ostatniego ze swoich najbliższych przyjaciół i wiedziałam, że musiało to na niego mocno wpłynąć. Spojrzałam na niego, a serce podskoczyło mi do gardła, gdy spojrzałam w te błękitne oczy, oczy, które przypominały mi oczy Liama.

– Właściwie nie powiedziałem chłopakom, że wróciłaś – powiedział wujek El z uśmieszkiem. – Myślę, że się ucieszą.

– Jestem pewna – powiedziałam, udając uśmiech, doskonale świadoma, że ciocia Red bacznie mnie obserwuje. – Ale myślę, że zobaczę się z nimi jutro; muszę najpierw iść do domu.

– Ach tak, powiedziałem Haru i Kimberly, że wróciłaś – powiedziała ciocia Red.

– Świetnie.

-

Później tej nocy byłam z powrotem w domu. Nie rozpakowałam się, ponieważ chciałam zapytać Alfę Ela, czy mogłabym dostać przydział w domu watahy. I chyba podjęłam słuszną decyzję, napięcie było duszące. Mieszałam jedzenie na talerzu, nie mając nawet ochoty jeść wywołujących orgazm dań, które ugotowała moja mama przy tej atmosferze.

– Więc Alfa Elijah powiedział mi, że ubiegałaś się o stanowisko Głównego Wojownika? – zauważył tata, z zaciśniętą szczęką, a jego ostre brązowe oczy patrzyły na mnie z kalkulacją.

– Tak, zgadza się – powiedziałam obojętnie.

– Ani razu nie pomyślałaś, żeby, nie wiem, zapytać mnie o zdanie?

– Hmm, a dlaczego miałabym? – uniosłam brwi.

Czy on naprawdę zamierzał dalej to ciągnąć?

– Raven, nie odzywaj się tak do ojca – powiedziała cicho mama.

Zacisnęłam usta, biorąc głęboki oddech, by się uspokoić.

– Za dużo czasu spędzonego z Angelą, to musiało się stać – dodał tata, pijąc trochę świeżego soku pomarańczowego.

O, serio?

– Tato, jak możesz winić za to ciocię? Poważnie, ona nie ma nic wspólnego z moją decyzją!

– Ta postawa to jej lustrzane odbicie – syknął tata.

– Nawet się nie kłócę – zawołałam, starając się zachować spokój. – Mówię tylko, że nie możesz winić cioci za moją decyzję ani za cokolwiek innego. To wszystko ja.

– Cóż, to nie wygląda dobrze. Więc wybrałaś stanowisko, na którym będziesz paradować wśród mężczyzn. Stosowne.

To zabolało.

– Tato… To trening, nie zamierzam urządzać dla nich striptizu, a nawet gdybym chciała zostać striptizerką, naprawdę nie powinieneś mnie tak poniżać.

– Wow, widzisz to, Kim? Twoja córka chce być prostytutką, striptizerką czy czymś tam.

– Tato! Ja…

Potrząsnęłam głową. Nie mogłam uwierzyć, że jest tak zacofany… Wstałam, kładąc powoli nóż i widelec, nie chcąc, by wybuchł na mnie za to, że jestem głośna.

– Pracowałam jak wół, żeby coś osiągnąć, żeby zostać przyjętą na takie stanowisko… Tato, to nie byle co… Główny Wojownik oznacza, że jestem jednym z najsilniejszych wojowników tej watahy. Pracowałam dzień i noc, żeby udowodnić, że w czymś jestem dobra. Czy nie jesteś ze mnie chociaż trochę dumny? – zapytałam, zerkając na mamę, tylko po to, by zobaczyć, jak odwraca wzrok.

To zabolało. Nawet kiedy moi partnerzy mnie opuścili, marzyłam, żeby móc chociaż wypłakać się w ramionach mamy, ale nie mogłam…

– Dumny? Z czego tu być dumnym? Jesteś tylko kolejną Angelą, kolejnym rozczarowaniem – wstał, rzucając widelcem na stół i wyszedł z pokoju.

– Haru… – powiedziała mama, wybiegając z pokoju.

Wpatrywałam się w stół, przełykając ślinę.

Rozczarowanie… Porażka… Niechciana… Bezużyteczna…

Wzięłam głęboki oddech, uśmiechając się blado.

W porządku, byłam do tego przyzwyczajona.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: 2. Powrót do domu - Roztrzaskane Bractwo | StoriesNook