RAVEN
Przez całą noc obraz Omegi Ryana powracał w mojej głowie. Nie mogłam spać ani nic zrobić. Sposób, w jaki jego usta zostały rozcięte, zęby wyrwane i brak jakiegokolwiek zapachu? To było przerażające. Wzdrygnęłam się, nie mogąc usunąć tego obrazu z głowy, gdy ubierałam się na trening w sportowy stanik, legginsy i za dużą bluzę, po czym chwyciłam przenośny odtwarzacz muzyki i wyskoczyłam przez okno. To zawsze była moja droga ucieczki i chociaż moi rodzice tego nienawidzili, gdyby tata nie był tak kontrolujący, nie musiałabym tego robić. Ok, może i tak bym to robiła.
Poszłam na pola treningowe i ku mojemu rozczarowaniu, stał tam Damon, ubrany w luźne spodnie, czarny podkoszulek i trampki. Opierał się o ścianę, patrząc na tłum ludzi, którzy trenowali. Moje serce podskoczyło, gdy go obejrzałam. Naprawdę stał się jeszcze przystojniejszy przez te lata, o ile to w ogóle było możliwe… Stracił chłopięcy wygląd, który kiedyś miał, jego twarz była teraz bardziej kanciasta i surowa. Jego oczy gwałtownie przeniosły się na mnie, a serce znów mi podskoczyło, gdy pomyślałam, że zobaczyłam, jak błysnęły bladą zielenią, gdy mnie lustrował.
Uśmiechnął się do mnie lekko i odepchnął od ściany.
– Hej – powiedział, patrząc na mnie z góry.
– Cześć, jesteś tu na sesję treningową? – zapytałam, wyjmując bandaże na ręce i zaczynając je owijać.
Nie chciałam po prostu wpatrywać się w jego oczy.
– Częściowo… Nie zdążyliśmy wczoraj porządnie porozmawiać. Ja, uh, gratuluję nowego stanowiska.
Spojrzałam na niego. Czy był zaskoczony, widząc mnie wczoraj? Nie byłam pewna, czy to to, czy fakt, że widziałam, jak zbyt szybko odsunął się od Robyn.
– Dzięki.
– Sprawdziłem plany treningowe, podobały mi się, bardzo. Szczególnie sparing wilk kontra człowiek. To coś, czego tak naprawdę nie robiliśmy, a twoje uwagi były całkiem trafne.
Kiwnęłam głową i zaczęłam się rozciągać. Przez trzy lata niewiele rozmawialiśmy, więc dlaczego miałoby się to teraz zmienić?
– Witaj w domu, Raven – jego głos był cichy, a ja nie przegapiłam smutku w nim zawartego.
Spojrzałam na niego gwałtownie. Moja własna klatka piersiowa była boleśnie ściśnięta. Choć czułam, że jego smutek jest szczery, oboje wiedzieliśmy, że jego obowiązek wobec Alfy i więź, jaką miał z Liamem, wyraźnie przewyższały to, co mieliśmy my. To bolało, ale nie mogłam go winić. Czy dlatego Księżycowa Bogini dała mi dwóch partnerów? W nadziei, że może jeden z nich mnie zaakceptuje? Czy może okazała współczucie dla kogoś takiego jak ja?
Wszystko, czego pragnęłam, to ktoś, kto by mnie kochał i cenił.
– Dzięki – powiedziałam, posyłając mu jeden z moich fałszywych uśmiechów.
Odwzajemnił uśmiech, a ja odwróciłam się w stronę grupy. Wszyscy byli młodymi dorosłymi i wiedziałam, że wszyscy byli pełnoprawnymi wojownikami.
– Dobra, wszyscy, wasze tyłki powinny być rozgrzane i wszyscy powinniście stać na baczność! – zawołałam głośno, lustrując ich wszystkich wzrokiem; odnotowując tych, którzy już stali, tych, którzy gramolili się na nogi, i tych, którzy byli rozproszeni. Zaatakuję ich w najsłabszym punkcie i zobaczę, kto sobie poradzi najlepiej.
– Jak wszyscy wiecie, jestem Raven, ta irytująca dziewczyna, która była trochę za głośna. Jeśli mnie zapomnieliście, to jestem Raven Jacobs, nowy Główny Wojownik. Co oznacza, że moim zadaniem jest upewnić się, że wszyscy jesteście w najlepszej formie. Wataha Krwawego Księżyca jest jedną z najsilniejszych w kraju, a co za tym idzie, zawsze jesteśmy na celowniku wszystkich. Sytuacja mogła się uspokoić od czasu bitwy, która miała miejsce trzy lata temu, ale zawsze istnieje ryzyko niebezpieczeństwa. Więc musimy być w jak najlepszej formie.
Wspomnienie ostatniej nocy wróciło do mnie i zmarszczyłam brwi, zastanawiając się, jak ktokolwiek w ogóle dostał się na tereny watahy.
– Nigdy nie mieliśmy kobiety na czele wojowników… nigdy – mruknął jakiś facet, a kilku kiwnęło głowami.
– Hej, ona jest… – zaczął Damon, ale podniosłam rękę.
Poradzę sobie.
Uniosłam brew.
– Nie sądzę, żeby moje zdolności powinny być definiowane przez to, czy mam penisa, czy nie. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości co do moich umiejętności, zapraszam do walki ze mną jeden na jednego – powiedziałam wyraźnie.
– Upewnijcie się, że traktujecie ją z szacunkiem – dodał Damon, a w jego głosie było wyraźne ostrzeżenie.
Spojrzałam na niego, moje oczy błysnęły.
– Dziękuję, Beto Damon, ale nie potrzebuję, żeby ktokolwiek mnie bronił.
Wina błysnęła w jego oczach, zanim kiwnął głową.
– Zostawię cię przy pracy – powiedział cicho.
Odeszłam, włączając muzykę na moim przenośnym odtwarzaczu i pozwalając, by energiczna muzyka rozniosła się po okolicy. Byłam poważna, jeśli chodzi o trening, ale to nie znaczyło, że nie możemy się trochę zabawić.
– Ok, chcę, żeby wszyscy dobrali się w pary z osobą za nimi! – klasnęłam w dłonie.
Czułam jego wzrok na sobie, ale go zignorowałam. Musiałam skupić się na swojej pracy.
– Imię? – zapytałam, wskazując na młodego mężczyznę, który marudził z boku.
– Owen – odpowiedział, brzmiąc na znudzonego.
– Dobierz się w parę z… Taylorem, prawda? – powiedziałam, patrząc na dobrze zbudowanego mężczyznę, który stał z boku.
Uśmiechnął się i kiwnął głową.
– Zaskoczony, że pamiętasz moje imię, mała.
Uśmiechnęłam się do niego. Och, pamiętałam Taylora, mieszkał tuż obok nas.
– Byłeś irytującym sąsiadem – powiedziałam.
Uśmiechnął się szeroko.
– Nie będę się parował z tym frajerem – splunął Owen, sprawiając, że oboje spojrzeliśmy na niego.
– Hej! To był rozkaz i nie będę tolerował nazywania kolegów z drużyny obraźliwymi imionami! – warknęłam, podchodząc do faceta o wzroście sześciu stóp.
Nie wiem, jaki problem mieli ci dwaj, ale nie zamierzałam tego tolerować na moich sesjach.
– Może i jesteś głównym wojownikiem, ale nie masz kontroli nad tym, co wychodzi z moich ust – powiedział Owen, uśmiechając się zuchwale.
– Cóż, Owen, ja tu rządzę, i jeśli nie chcesz, żebym włączyła piosenki Disneya na resztę sesji, to radziłabym słuchać, bo przysięgam, wszyscy będą chcieli cię zabić po wysłuchaniu „Mam tę moc” w pętli przez następną godzinę.
– To tylko uczyniłoby ten trening tym, czym jest, czyli żartem – mruknął.
– Chcesz ze mną posparować, Owen? Może pokażę ci, że nie jestem tu dla zabawy – powiedziałam zimno, a moje oczy błysnęły.
Zacisnął szczękę, ale było jasne, że nie był na tyle głupi, by mnie wyzwać. Wszyscy wiedzieli, że to stanowisko nie przychodziło łatwo, przeszłam swoje szkolenie i udowodniłam swoją wartość na to stanowisko.
Taylor podszedł, a ja skinęłam mu krótko głową.
– Zobaczmy, co potrafisz, ty pieprzony mięczaku – mruknął Owen drwiąco.
„Dam radę, Raven” – dobiegł przez więź głos Taylora, akurat gdy się zatrzymałam.
„Cóż, złam mu ten cholerny nos, zanim ja to zrobię” – powiedziałam. Niezależnie od wyniku sparingu, miał zostać ukarany za swoje zachowanie.
Przechodziłam między szeregami, wprowadzając drobne poprawki w postawie i udzielając wskazówek i rad. Właśnie dotarłam na przód, gdy dotarł do mnie irytujący głos Owena.
– No dalej, pedale, pokaż, co potrafisz.
To był mój cholerny punkt krytyczny. Obróciłam się, rzucając się biegiem, moje oczy płonęły, gdy podniosłam pięść, uderzając go w twarz, nie przejmując się, gdy uderzył o ziemię, przewracając się kilka razy, zanim się zatrzymał.
Wszyscy się na mnie gapili. Krew kapała z mojej pięści, a oczy płonęły. Moja klatka piersiowa unosiła się dziko, a gniew szalał wokół mnie, gdy ruszyłam w stronę mężczyzny, który wypluwał krew.
– NIE BĘDĘ tolerować homofobicznych gnojków – warknęłam, podnosząc pięść, gotowa uderzyć go raz jeszcze, gdy podszedł Taylor.
– Hej… w porządku – powiedział. „To dla niego nic nowego”.
– Nie jest w porządku – syknęłam, spychając Owena z powrotem na ziemię.
„Jest, on po prostu ma problemy” – powiedział Taylor przez więź.
Może jemu to nie przeszkadzało, ale mnie na pewno. Taylor był jednym z najmilszych facetów, jakich znałam w dzieciństwie, i nie mogę uwierzyć, że problemem jest to, że jest gejem.
– Chcę pięćdziesiąt okrążeń wokół terenów watahy, a jeśli zobaczę, że się obijasz, przysięgam, że zgłoszę to Alfie – powiedziałam zimno, odwracając się, gdy się odezwał.
– Wow, wygląda na to, że ktoś nie potrafi kontrolować swoich napadów złości – mruknął.
Och, chłopcze, sam się o to prosiłeś.
Obracając się, miałam go uderzyć, gdy ktoś złapał mnie za ramię, szarpiąc mnie do tyłu. Przepływ iskier, który przeszedł przez moje ciało, powiedział mi, kto to był, zanim jeszcze zarejestrowałam ich zapach.
Ociągnął mnie do tyłu, uderzył Owena w twarz i znokautował go na zimno.
– Wow… – mruknął Taylor.
Grupa zamilkła i, och, byłam taka wściekła.
– Nie będę tolerował braku szacunku – warknął Liam, spoglądając groźnie na masę wojowników.
– Radziłam sobie z tym – powiedziałam cicho, starając się ze wszystkich sił nie stracić panowania nad sobą, bo przysięgam na Selene i moc jej księżyca, że byłam o krok od wybuchu!
Spojrzał na mnie gwałtownie, jakby nie spodziewał się, że to powiem. Czego chciał? Żebym mu podziękowała i zachwycała się jego heroicznym czynem?
Nie, nie sądzę.
– Jeśli skończyłeś, Alfo. Mogę kontynuować?
Zmarszczył brwi, odwracając się do mnie. Spojrzałam na niego groźnie, zanim jego wzrok opadł na moje usta. Nie zawracając sobie głowy odpowiedzią, odszedł.
Potrząsnęłam głową.
To nie koniec, bo chociaż nie chciałam go widywać częściej niż to konieczne, musiałam jasno dać mu do zrozumienia, że nie pozwolę mu wtrącać się w moje sprawy.
Och, niebieskie oczy, jesteś skończony!






