Landon pokręcił powoli głową.
Ten facet tak się tu panoszy. Czy on szuka śmierci, czy co?
Nagle poczuł, jak temperatura wokół niego gwałtownie spada. Doskonale wiedział, kto właśnie podszedł.
Odwrócił się płynnie i zobaczył stojącego tam Eugene'a. Landon wymusił na twarzy swobodny uśmiech. – Chloe i pozostali odjechali własnym transportem.
– Ta. – Odpowiedź Eugene'a była płaska. Po prostu odszedł.






