Robert i Oralia wpatrywali się w jej telefon, całkowicie oszołomieni.
– Co... Jak to możliwe? – jąkali się.
Raport był jasny. Charles został otruty. Trucizna pochodziła z jego własnego domu.
Ktoś od dłuższego czasu dosypywał mu do posiłków wolno działającą toksynę. Jego „wypadek” wcale nie był wypadkiem – był zaplanowany. A teraz mieli na to dowód.
– Więc lalkarz wciąż jest w rodzinie Myersów – mr






