Madilyn obrzuciła spojrzeniem wystawną scenerię przed nią i pogardliwie prychnęła.
– Pamiętaj, jesteś tu dziś jako żona Arthura. Nie sprawiaj kłopotów – chyba że chcesz ponieść konsekwencje – ostrzegła chłodno Jennifer, po czym odeszła z wyćwiczoną elegancją.
Jennifer stała nieruchomo, obserwując oddalającą się sylwetkę Madilyn. Na jej wargach błąkał się nikły uśmiech.
Sprawiać kłopoty?
Na dzisiej






