Arthur nie nalegał. Sądząc po mocnym uścisku na swoim ramieniu, czuł, że Frank pogrążony jest w głębokiej rozpaczy.
Frank powoli podszedł do przodu, aż stanął przed trumną. Wyciągnął drżącą dłoń i delikatnie oparł ją na ciemnym, wypolerowanym drewnie.
— Charles! Jak mogłeś tak odejść!
— Jestem o dwa lata starszy. Wciąż tu jestem, jak mogłeś odejść przede mną? — Głos Franka załamał się w szlochu. K






