Myśl o piekle nie wydawała się wcale taka straszna, dopóki była przy nim.
Czując ciepły od jego uścisku pierścionek, Eugene po cichu wsunął go do wewnętrznej kieszeni marynarki. Spoczywał tuż nad jego sercem, tam, gdzie czuł każde jego miarowe uderzenie.
Po kolejnych trzydziestu minutach drogi samochód się zatrzymał. Wspięli się wysoko na wzgórza.
— Jesteśmy na miejscu — oznajmiła Chloe, odpinając






