Ale to, na co czekał Vincent, nigdy nie nadeszło. Ostrze Chloe nie zwolniło – przyspieszyło, pędząc prosto w jego gardło.
Jego oczy pociemniały. Błysnęła w nich furia, gdy się poruszył – szybko, jak błyskawica. Wykręcił się w bok, unikając ciosu o milimetry, po czym chwycił jej nadgarstek, wykręcając nóż i odwracając go w stronę jej własnego gardła.
Chloe patrzyła, jak ostrze zmierza w jej kierunk






