Popędzał ich jak szalony, mówiąc im, żeby się pospieszyli, ruszali szybciej, żeby zjawili się wcześniej, by mogli sami sprawdzić nakrycie stołu i samo miejsce.
Hogan zaczynał odnosić wrażenie, że wychowywanie tego syna było kompletną stratą czasu. Dzień po dniu dzieciak zmawiał się z tą dziewczyną, by uprzykrzać życie własnym rodzicom. Nie było jeszcze nawet piątej, a on już był wypychany za drzwi






