"Carolyn, dorastałaś w rezydencji Lewisów, żyjąc jak księżniczka. Ale ja..." Chloe westchnęła przesadnie, udając bezradność. "To ja miałam być prawowitą dziedziczką, a tymczasem cierpiałam na prowincji. Jesteśmy siostrami, prawda? Czy to nigdy nie ciąży na twoim sumieniu?"
"Ja..." Carolyn zabrakło słów, a jej oczy rozszerzyły się z niedowierzania.
Ta wredna Chloe – jak ona śmie mówić tak bezczelni






