Corbin
Byłem tak podekscytowany tym, żeby wreszcie zejść na przyjęcie bożonarodzeniowe. Dosłownie sfrunąłem ze schodów, kiedy tylko byłem gotowy, a moje włosy wciąż były lekko wilgotne.
„Corbinie, kochanie!” – zganiła mnie mama, mierzwiąc mi włosy w próbie ich ułożenia.
„Nie, mamo!” – syknąłem, upewniając się, że nikt nie patrzy. „Jestem teraz Alfą!” – przypomniałem jej. „Nie trzęś się na






