— Harrisonie, kochanie. Proszę, obudź się. Nie strasz mnie tak — szlochała Sienna, przesuwając palcami po włosach męża.
Nie wiedziała, ile razy już ucałowała jego czoło, ale zrobiła to ponownie, mając nadzieję, że to obudzi w nim iskrę życia.
— Kocham cię... Tak bardzo cię kocham — szepnęła słabo, przyciskając usta do jego ucha.
Znajdowali się w prywatnym apartamencie w szpitalu św. Tomasza, czeka






