Sienna poczuła ciarki na plecach, widząc, jak brunetka przy barze świdruje ją wzrokiem niczym laserem. Wiedziała, że gdyby spojrzenia mogły zabijać, leżałaby już martwa.
Nieświadomie przysunęła się bliżej Harrisona, swojego faceta na odskocznię, który wcześniej zaciągnął ją na środek mini parkietu.
Tak! Ku jej zdumieniu, jej „WYBRANIEC” okazał się wyjątkowo „ŁATWY”.
– Nie martw się, skarbie. Masz mnie – usłyszała głos Harrisona i poczuła jego muskularne ramiona oplatające ją w talii. – Meduza cię nie skrzywdzi. Zrelaksujmy się i zatańczmy.
Sienna zaczęła poruszać się w rytm wolnej muzyki, po czym zerknęła na Harrisona i dopiero wtedy wyraźnie dostrzegła jego piękne, jasnobrązowe oczy. Przełknęła ślinę, studiując jego męskie rysy: ostro zarysowaną szczękę, kształt długiego nosa i sposób, w jaki jego jabłko Adama poruszało się, gdy przełykał ślinę.
„Kto wygląda tak seksownie, nawet kiedy po prostu przełyka ślinę?” – poskarżyła się w duchu.
Wszystko w tym mężczyźnie tworzyło idealną całość, dopełnioną zmysłowym uśmiechem i kruczoczarnymi włosami.
Gdy tak trwała w zachwycie, natychmiast przywołała się do porządku i odchrząknęła. Zapytała: – Więc o co chodzi z tobą i... Meduzą?
Uśmiechnął się, wyraźnie rozbawiony tym, jak szybko się zorientowała, co bardzo spodobało się Siennie.
– Eeee... Ta dziewczyna to Vivian Roth. Moja babcia najwyraźniej umówiła mnie z nią na dwutygodniową randkę na tym rejsie, o czym nie miałem pojęcia. Powiedziała mi, że mam spotkać się z inwestorem podczas obowiązkowego odpoczynku – wyznał Harrison, kręcąc głową i krzywiąc się na samą myśl. – Wyobrażasz to sobie? Utknąć z nią na dwa tygodnie? Nie ma mowy. Nie, skoro mam wolną wolę.
– Ooooo – usta Sienny ułożyły się w idealne koło. – Więc dlatego tak błyskawicznie mnie „poślubiłeś”.
Wcześniej Harrison ogłosił ją swoją tajemną żoną, doprowadzając Vivian, tę brunetkę, do wściekłości.
– Tak – odpowiedział Harrison, biorąc ją za rękę i pozwalając jej wykonać pełny obrót, wciąż tańcząc w rytm muzyki. – I przepraszam za ten pocałunek. Musiał być przekonujący, sama rozumiesz.
„O tak, mnie zdecydowanie przekonał”. Nie mogła przestać wspominać intensywności, jaką poczuła podczas tego niespodziewanego pocałunku.
Gdy Sienna wróciła w jego objęcia, dodał: – Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe, bo ja nie mam nic przeciwko... wygraniu takiej żony jak ty. Jeszcze raz dziękuję za uratowanie mi tam skóry.
– Mogłam cię spoliczkować – zauważyła.
– Mogłaś, ale tego nie zrobiłaś. Poza tym, to ty pierwsza do mnie podeszłaś. Ja? Byłem chętną ofiarą – odpowiedział, puszczając do niej oko.
To była prawda. Chciała znaleźć kogoś, kto dotrzyma jej towarzystwa w tym depresyjnym stanie, ale nie spodziewała się od razu pocałunku.
– Chętną, powiadasz? To mało powiedziane – prychnęła. – Przykro mi to mówić, ale nie będę wykrzykiwać twojego imienia.
Harrison po prostu się zaśmiał, pokazując dołeczek w prawym policzku. – Tylko się droczyłem.
„Ech. Z tym dołeczkiem wygląda jeszcze lepiej!” – odnotowała w milczeniu.
Sienna spojrzała na wściekłą Vivian, która wciąż wbijała w nią wzrok, i zapytała: – Co z nią nie tak? Jest piękna i seksowna.
– Po prostu jej nie lubię, a szczególnie nie podoba mi się fakt, że babcia mnie z nią swatała. – Harrison przyciągnął Siennę bliżej zespołu, a gdy muzyka zmieniła się w romantyczną melodię, powiedział: – Poza tym nie lubię brunetek. Wolę blondynki z długimi, falowanymi włosami, uroczą buzią, pięknymi niebieskimi oczami, ubrane w elegancką czerwoną sukienkę i... – zawiesił głos na sekundę, spoglądając w dół, po czym dodał: – ...i obdarzone kuszącym biustem.
Po raz kolejny szczęka Sienny opadła niemal do ziemi. Udawała, że próbuje wyrwać się z objęć Harrisona, ale on trzymał ją zbyt mocno. Ostrzegła go: – Nie bądź takim zboczeńcem, bo zażądam rozwodu.
Gdy Harrison roześmiał się na jej słowa, rozluźniła się. Z jakiegoś powodu jej instynkt nie kazał jej się bronić, a przy tym mężczyźnie czuła się swobodnie.
– Podobasz mi się... Niech zgadnę, masz na imię Przepiękna? – dociekał Harrison.
Widząc, że Sienna kręci głową, uśmiechając się z rozbawieniem, kontynuował: – Nie? W takim razie musisz mieć na imię Katniss... bo wywołujesz powstanie... w moim dystrykcie.
W tym momencie Sienna zachichotała. Zakrywając usta dłonią, przyznała: – Jesteś zabawny. Nigdy bym nie przypuszczała, patrząc na twój garnitur od Armaniego i to, jak się nosisz.
– Poważnie, skarbie. Jak masz na imię? – zapytał ponownie Harrison, uśmiechając się, choć w jego spojrzeniu utkwionym w elektryzująco niebieskich oczach Sienny pojawiło się więcej powagi.
Sienna przez chwilę przyglądała się jego twarzy. Po dłuższym zastanowieniu westchnęła i odpowiedziała: – Sienna. Tak mam na imię.
– A jakieś nazwisko, Sienno? – dopytywał Harrison.
– Po prostu Sienna – odparła.
– Eee... Dobrze, po prostu Sienno. Więc o co z tobą chodzi? Gdzie twój... chłopak? Nie chciałbym zostać przyłapany przez zazdrosnego kochanka.
– Nie mam chłopaka – wyznała Sienna, a na jej twarzy pojawił się grymas na wspomnienie Daltona i Tessy. – Prawdę mówiąc, niedawno ktoś złamał mi serce. Dlatego wyjechałam do Europy i zdecydowałam się na ten dwutygodniowy rejs. Zawsze chciałam w taki popłynąć i to była jedna z wycieczek, którą ja i mój...
Jej ton zmienił się z neutralnego na pełen urazy, gdy dodała: – Mój tak zwany chłopak planowaliśmy.
Przez chwilę panowała między nimi cisza, zanim Harrison przełamał lody. – Przykro mi to słyszeć. Zdecydowanie jego strata... Smutne oczy ci nie pasują. – Wyjaśnił: – Lepiej ci z mężem, który potrafi cię rozśmieszyć.
Kto był tym mężem? On. Harrison.
Sienna nie mogła powstrzymać szerokiego uśmiechu. Jej oczy zalśniły, gdy powiedziała: – Jesteś niewiarygodny.
– Co poradzę, wyszłaś za właściwego człowieka – odpowiedział, zacieśniając uścisk w jej talii.
– Jesteś całkiem pewny siebie, zakładając, że naprawdę pociągnę tę grę w małżeństwo – odcięła się, przewracając przy tym oczami.
– Cóż, skarbie. Z przyjemnością dowiesz się, że jestem kompletną partią. – Harrison utkwił wzrok w oczach Sienny i zapytał: – Już zdobywam twoje serce?
– Czuję się swobodnie, owszem, ale nie bądź zbyt pewny siebie. Wciąż mogę zmienić zdanie i wziąć ten rozwód – odpowiedziała, po czym znów wybuchnęła śmiechem.
Sienna i Harrison tańczyli przez kolejne pół godziny, przekomarzając się i flirtując. Dopiero gdy zobaczyli, że Vivian wychodzi, Harrison zaprosił ją na dalszą rozmowę przy drinku przy barze.
Kilka kieliszków później oboje byli pochłonięci różnorodnymi tematami, niekoniecznie dotyczącymi ich życia prywatnego.
– Tak w ogóle, Sienno... Piszę książkę i byłbym bardzo wdzięczny, gdybyś mogła mi pomóc – wymamrotał nagle Harrison.
Z twarzą, która zaczęła czerwienić się od alkoholu, Sienna zapytała: – Jak mogę ci pomóc? I co to za książka?
Harrison zmarszczył brwi. Oparł się na krześle, wziął łyk wina i wyjaśnił: – Piszę książkę telefoniczną i gdybym mógł dodać do niej twój numer, mój rękopis stałby się o wiele bardziej atrakcyjny...
Zanim Harrison zdążył dokończyć swój wywód, Sienna wybuchnęła histerycznym śmiechem. Śmiała się tak mocno, że aż łzawiły jej oczy i rozbolał ją brzuch. W końcu, parskając, odpowiedziała: – Beznadziejnie flirtujesz! Ty i te twoje teksty jesteście komiczni!
– Czy możesz mnie winić? Spójrz na siebie. Wyglądasz jak bogini – odparł Harrison. – Mężczyzna musi próbować, sama rozumiesz.
Cóż, Sienna doskonale o tym wiedziała. Właśnie dlatego nie mogła zaakceptować gierki, w jaką zagrał z nią Dalton. Czyż nie była lepszą partią niż Tessa?
„Przestań o tym myśleć, Sienna” – skarciła się w duchu. Nie było sensu szukać odpowiedzi, bo Dalton nie był wart ani sekundy jej uwagi. Dobrze o tym wiedziała.
Uśmiechnęła się do Harrisona i powiedziała: – Dzięki, ty też nie jesteś taki najgorszy.
Biorąc kolejny łyk drinka, Harrison zapytał: – Ale poważnie, dasz mi swój numer? Pewnie będę potrzebował mojej żony, żeby ratowała mnie przez następne dwa tygodnie rejsu... No i myślę, że udowodniłem już, że jestem dobrym towarzystwem. Dlaczego nie trzymać się razem? W końcu ogłosiliśmy się już małżeństwem.
Sienna pogrążyła się w myślach, uśmiechając się i patrząc na męską twarz Harrisona. Opróżniła kieliszek wina i odpowiedziała: – Zastanowię się... Jeśli będziesz mnie wystarczająco długo rozśmieszał, może po prostu wyrzucę papiery rozwodowe.
– Ucieszy cię wiadomość, że rozwód nie figuruje w moim słowniku. Widziałem, jak to spotkało moich rodziców. Nigdy nie będę niczego żałował tak, jak mój ojciec żałuje do dzisiaj. – Harrison mrugnął, po czym dodał: – Obiecuję rozśmieszać cię, póki śmierć nas nie rozłączy.
– Haha! Już cię lubię! – odpowiedziała Sienna, wznosząc toast.
Ponieważ Harrison nie mógł wyciągnąć od Sienny więcej informacji, zaproponował: – Słuchaj, jestem otwartą księgą. Uznałem, że skoro masz mi zaufać na tyle, by podać imię, ja powinienem pokazać ci swoje.
Harrison uniósł lekko podbródek i zasugerował: – Wy****gluj mnie. Harrison Sinclair. Mój ojciec to Richard Sinclair z HSM Lifestyle Media.
„Wy****glować go?” – pomyślała Sienna. „Musi być kimś znanym”.
Udawała, że nie bardzo jej się chce, powoli wyjmując telefon, ale gdy tylko pojawiły się wyniki wyszukiwania, wydęła usta i przeczytała: – Harrison Sinclair, pierwszy spadkobierca fortuny Sinclairów, ma spore szanse zostać przyszłym prezesem największej firmy medialnej w Anglii. W wieku dwudziestu siedmiu lat piastuje stanowisko wiceprzewodniczącego rady nadzorczej firmy.
Sienna czytała dalej o Harrisonie, zdziwiona tym, jak bardzo jego życie zawodowe było upublicznione w internecie. Porównała różne zdjęcia, które mu zrobiono, i potwierdziła, że siedzi przed tym samym mężczyzną. Na końcu artykułu, który czytała, zauważyła: – Wow. Naprawdę jesteś otwartą księgą.
Gładząc się po brodzie, Harrison powiedział: – Z wyjątkiem moich prywatnych spraw.
Harrison zamówił dla nich kolejną porcję wina oraz przekąski, po czym zapytał: – Więc... co z tobą... po prostu Sienno. Skoro już mnie znasz i wiesz, że nie jestem seryjnym mordercą, może powiesz mi coś o sobie.
Sienna wydęła usta na to pytanie, a potem zagryzła wargę. „Czy powinnam powiedzieć mu prawdę? Nie. Nie chcę być kolejnym środkiem do celu”.
Spojrzała na Harrisona i powiedziała: – Jestem... jestem nikim ważnym, Harrisonie.






