languageJęzyk

Rozdział 7: Materiał na męża

Autor: Sophia Reynolds4 maj 2026

„O mój Boże! Trzecia godzina. Alarm: stalkerka!” – ostrzegła Sienna, udając, że patrzy w menu, gotowa zamówić posiłek.

Wcześniej, przed wejściem do restauracji, wciąż widzieli Vivian czekającą na nich. Błysnęli obrączkami i musieli znieść kilka nieprzyjemnych uwag, zanim weszli do środka na kolację.

Ku zdumieniu Sienny, brunetka zajęła stolik niedaleko nich, wyraźnie obserwując, jak zachowują się w swoim towarzystwie.

Harrison tylko potrząsnął głową, mówiąc: „Przepraszam. Jestem zbyt boski dla własnego dobra. Po prostu ją ignoruj”.

„Cokolwiek powiesz”. Sienna wywróciła oczami, ale jednocześnie nie mogła się z nim nie zgodzić. Ktoś taki jak Harrison prawdopodobnie miał w życiu więcej niż jedną stalkerkę.

Ona też miała kilku, ale jej ojciec i brat szybko się nimi zajęli.

„Masz po prostu szczęście, że przez sposób, w jaki ocenia mnie swoimi spojrzeniami, chcę pozostać twoją żoną tylko po to, żeby pękła z zazdrości” – dodała, kontynuując przeglądanie karty dań.

Harrison zachichotał i powiedział: „Wymówki. Wymówki. Wiesz, że już na mnie lecisz”.

„Śnij dalej” – odparła, ale na końcu się uśmiechnęła.

„Czy rodzice nigdy ci nie mówili, że kłamanie jest nieładne? A co z powiedzeniem: idź za głosem serca? Powinnaś kiedyś spróbować” – droczył się z nią i mrugnął.

Kiedy kelner podszedł, by przyjąć zamówienie, Harrison zaoferował: „Pozwól, że zgadnę. Masz ochotę na sałatkę Cezar?”

„Ach, skąd wiedziałeś?” – zapytała Sienna z grymasem, po czym spojrzała na kelnera i potwierdziła wybór.

„Większość dziewczyn je tylko to” – pomyślał Harrison.

„I poproszę jeszcze pięćset gramów tego lucjana w maśle cytrynowym” – dodała Sienna z uśmiechem.

„O nie, kochanie. Ja wolę krewetki. Nie musisz zamawiać dla mnie” – przerwał jej Harrison, zakładając, że ryba jest dla niego.

„Nie, Harrison. Ryba jest dla mnie. I owszem, jem zieloną sałatkę, ale potrzebuję też białka” – wyjaśniła. „Nie głodzę się na śmierć, jedząc samą trawę. Co w tym za frajda?”

Na chwilę Harrison zaniemówił. Dopiero po chwili odzyskał głos i upewnił się: „Zjesz całe pięćset gramów ryby? Jak ty to robisz, że tak wyglądasz?”

„Ćwiczę i jem mniej węglowodanów” – powiedziała, podając menu kelnerowi. „Wiem, jak o siebie zadbać. To jedna z tych życiowych lekcji od moich rodziców”.

Czekając na jedzenie, Harrison postanowił dowiedzieć się o niej czegoś więcej, teraz gdy była trzeźwa. „Więc... a propos twojego byłego –”

„Nie chcę o nim mówić. On i moje przyjaciółki złamali mi serce... a raczej wykorzystali mnie, by dostać to, czego chcieli, i to jest powód, dla którego opuściłam rodzinne miasto. Nie chcę ich nigdy więcej widzieć” – wyjaśniła krótko. „Chcę zacząć od nowa. Poznać nowych przyjaciół –”

„A teraz masz męża... i to całkiem niezłego” – wtrącił się, uśmiechając się na końcu.

Kiedy tylko parsknęła, Harrison kontynuował swoje przesłuchanie: „Więc... opowiedz mi o swojej rodzinie”.

„O nie”. To był typ pytań, których Sienna unikała. Powiedzenie prawdy byłoby sprzeczne z jej celem rozpoczęcia wszystkiego od czystej karty... a przynajmniej tak się obawiała.

Zwlekała z odpowiedzią, ale widząc, jak Harrison spogląda na nią wyczekująco, odezwała się: „Ummm... Cóż, moja mama jest kucharką. A mój tata, on... hm”.

Sienna próbowała znaleźć odpowiedni sposób, by wyjaśnić Harrisonowi, kim jest jej ojciec, ale ponieważ potrzebowała więcej czasu, spróbowała zmienić temat. Wypaliła: „Swoją drogą, podoba mi się twoja koszula. Naprawdę dobry materiał”.

„Ta zwykła biała koszula?” – Rozpromienił się, gdy tylko przytaknęła. „Wiesz, z czego jest zrobiona?”

„Nie”. Pokręciła głową i zapytała: „Z czego?”

„Z materiału na męża” – odpowiedział błyskawicznie.

Sienna skończyła, kręcąc głową i promieniejąc po jego słowach. Usłyszała, jak mężczyzna mówi: „Widzę, że unikasz pytania”.

„Dobrze!” – odchrząknęła i zaczęła mówić: „Cóż, hm... Mój tata, on... zajmuje się wieloma rzeczami”.

Przez chwilę wydęła wargi, po czym wyjaśniła: „Czasami angażuje się w... nieruchomości... ufff... hotelarstwo. Naprawdę, w cokolwiek, co uzna za dobre w danej chwili. Jest w tym całkiem niezły”.

„Rozumiem... Mam wielki szacunek dla tych, którzy muszą pracować w kilku miejscach dla dobra rodziny. Twój tata musi być naprawdę pracowity” – uzupełnił Harrison, kiwając głową z autentycznym podziwem.

„Można tak powiedzieć” – odparła cicho Sienna.

„Masz rodzeństwo?” – Harrison kontynuował dopytywanie.

„Dwóch braci i jedną siostrę”. Sienna uśmiechnęła się, czując pewien sentyment na wspomnienie rodziny, i wyznała: „Właściwie jednym z powodów, dla których do ciebie podeszłam, było to, że przypominałeś mi mojego brata bliźniaka, Spencera”.

„Byłeś w garniturze, jesteś wysoki i masz ciemne włosy – ale twoje są ciemniejsze –”

„Przykro mi, że psuję tę wizję, kochanie, ale nie interesuje mnie braterska miłość”. Położył dłoń na piersi i dodał: „Dla ciebie jestem tym prawdziwym. Materiałem na męża, pamiętasz?”

Sienna próbowała powstrzymać chichot. Ostrzegła go, wskazując na ostry pierścionek na palcu: „Przestań, bo zabiję cię moim narzędziem zbrodni”.

„Piekło, nie! Tamten facet był szalony, ale jeśli chcesz popełnić przestępstwo, co powiesz na to, byśmy umówili się na zbrodnię doskonałą” – powiedział Harrison, pochylając się do przodu, a jego oczy lśniły w stronę Sienny.

„Jaką zbrodnię?” – zapytała Sienna, zaintrygowana.

Z jakiegoś dziwnego powodu Sienna poczuła, że coś jest nie tak. Sposób, w jaki się uśmiechnął, utwierdził ją w przekonaniu, że to kolejny z jego prowokacyjnych pomysłów.

„Co powiesz na to... że ja ukradnę twoje serce, a ty ukradniesz moje?” – wyjawił.

Sienna wybuchnęła śmiechem, parskając przy tym. Jej twarz stała się szkarłatna, gdy powiedziała: „Nie tego się spodziewałam, ale... myślę, że to było całkiem urocze”.

„Więc uważasz, że jestem uroczy?” – zapytał z chytrym uśmiechem.

Sienna: „Powiedziałam, że to, co powiedziałeś, było urocze, a nie ty! Ty ewidentnie nie jesteś uroczy –”

Harrison: „Uważasz, że jestem gorący –”

Sienna: „Tak, jasne... czekaj! Wkładasz mi słowa w usta!”

Harrison: „Uważasz, że jestem seksowny?”

Sienna: „Przestań”.

Harrison: „Nazywano mnie różnie, ale na pewno nie uroczo”.

Sienna: „Dobrze! Jesteś seksowny i gorący!”

Harrison: „Materiał na męża”.

Sienna westchnęła i poddała się. „Materiał na męża. Zadowolony?”

Wargi Harrisona wygięły się w seksownym uśmieszku, dając Siennie znać, że znów wygrał.

***

Później tego wieczoru Vivian wciąż śledziła parę aż do apartamentu Harrisona. Oboje co chwilę zaglądali przez drzwi, sprawdzając, czy wciąż czai się za rogiem.

Widząc, że o jedenastej wieczorem Vivian nigdzie się nie wybiera, Harrison zasugerował: „Kochanie, wygląda na to, że znów śpisz w moim łóżku”.

„Zmuś mnie!” – to był sposób Sienny na wyrażenie sprzeciwu.

„Prawdopodobnie tak zrobię”.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: Rozdział 7: Materiał na męża - Sekretna żona: Romans z miliarderem | StoriesNook