„O mój Boże! Trzecia godzina. Alarm: stalkerka!” – ostrzegła Sienna, udając, że patrzy w menu, gotowa zamówić posiłek.
Wcześniej, przed wejściem do restauracji, wciąż widzieli Vivian czekającą na nich. Błysnęli obrączkami i musieli znieść kilka nieprzyjemnych uwag, zanim weszli do środka na kolację.
Ku zdumieniu Sienny, brunetka zajęła stolik niedaleko nich, wyraźnie obserwując, jak zachowują się w swoim towarzystwie.
Harrison tylko potrząsnął głową, mówiąc: „Przepraszam. Jestem zbyt boski dla własnego dobra. Po prostu ją ignoruj”.
„Cokolwiek powiesz”. Sienna wywróciła oczami, ale jednocześnie nie mogła się z nim nie zgodzić. Ktoś taki jak Harrison prawdopodobnie miał w życiu więcej niż jedną stalkerkę.
Ona też miała kilku, ale jej ojciec i brat szybko się nimi zajęli.
„Masz po prostu szczęście, że przez sposób, w jaki ocenia mnie swoimi spojrzeniami, chcę pozostać twoją żoną tylko po to, żeby pękła z zazdrości” – dodała, kontynuując przeglądanie karty dań.
Harrison zachichotał i powiedział: „Wymówki. Wymówki. Wiesz, że już na mnie lecisz”.
„Śnij dalej” – odparła, ale na końcu się uśmiechnęła.
„Czy rodzice nigdy ci nie mówili, że kłamanie jest nieładne? A co z powiedzeniem: idź za głosem serca? Powinnaś kiedyś spróbować” – droczył się z nią i mrugnął.
Kiedy kelner podszedł, by przyjąć zamówienie, Harrison zaoferował: „Pozwól, że zgadnę. Masz ochotę na sałatkę Cezar?”
„Ach, skąd wiedziałeś?” – zapytała Sienna z grymasem, po czym spojrzała na kelnera i potwierdziła wybór.
„Większość dziewczyn je tylko to” – pomyślał Harrison.
„I poproszę jeszcze pięćset gramów tego lucjana w maśle cytrynowym” – dodała Sienna z uśmiechem.
„O nie, kochanie. Ja wolę krewetki. Nie musisz zamawiać dla mnie” – przerwał jej Harrison, zakładając, że ryba jest dla niego.
„Nie, Harrison. Ryba jest dla mnie. I owszem, jem zieloną sałatkę, ale potrzebuję też białka” – wyjaśniła. „Nie głodzę się na śmierć, jedząc samą trawę. Co w tym za frajda?”
Na chwilę Harrison zaniemówił. Dopiero po chwili odzyskał głos i upewnił się: „Zjesz całe pięćset gramów ryby? Jak ty to robisz, że tak wyglądasz?”
„Ćwiczę i jem mniej węglowodanów” – powiedziała, podając menu kelnerowi. „Wiem, jak o siebie zadbać. To jedna z tych życiowych lekcji od moich rodziców”.
Czekając na jedzenie, Harrison postanowił dowiedzieć się o niej czegoś więcej, teraz gdy była trzeźwa. „Więc... a propos twojego byłego –”
„Nie chcę o nim mówić. On i moje przyjaciółki złamali mi serce... a raczej wykorzystali mnie, by dostać to, czego chcieli, i to jest powód, dla którego opuściłam rodzinne miasto. Nie chcę ich nigdy więcej widzieć” – wyjaśniła krótko. „Chcę zacząć od nowa. Poznać nowych przyjaciół –”
„A teraz masz męża... i to całkiem niezłego” – wtrącił się, uśmiechając się na końcu.
Kiedy tylko parsknęła, Harrison kontynuował swoje przesłuchanie: „Więc... opowiedz mi o swojej rodzinie”.
„O nie”. To był typ pytań, których Sienna unikała. Powiedzenie prawdy byłoby sprzeczne z jej celem rozpoczęcia wszystkiego od czystej karty... a przynajmniej tak się obawiała.
Zwlekała z odpowiedzią, ale widząc, jak Harrison spogląda na nią wyczekująco, odezwała się: „Ummm... Cóż, moja mama jest kucharką. A mój tata, on... hm”.
Sienna próbowała znaleźć odpowiedni sposób, by wyjaśnić Harrisonowi, kim jest jej ojciec, ale ponieważ potrzebowała więcej czasu, spróbowała zmienić temat. Wypaliła: „Swoją drogą, podoba mi się twoja koszula. Naprawdę dobry materiał”.
„Ta zwykła biała koszula?” – Rozpromienił się, gdy tylko przytaknęła. „Wiesz, z czego jest zrobiona?”
„Nie”. Pokręciła głową i zapytała: „Z czego?”
„Z materiału na męża” – odpowiedział błyskawicznie.
Sienna skończyła, kręcąc głową i promieniejąc po jego słowach. Usłyszała, jak mężczyzna mówi: „Widzę, że unikasz pytania”.
„Dobrze!” – odchrząknęła i zaczęła mówić: „Cóż, hm... Mój tata, on... zajmuje się wieloma rzeczami”.
Przez chwilę wydęła wargi, po czym wyjaśniła: „Czasami angażuje się w... nieruchomości... ufff... hotelarstwo. Naprawdę, w cokolwiek, co uzna za dobre w danej chwili. Jest w tym całkiem niezły”.
„Rozumiem... Mam wielki szacunek dla tych, którzy muszą pracować w kilku miejscach dla dobra rodziny. Twój tata musi być naprawdę pracowity” – uzupełnił Harrison, kiwając głową z autentycznym podziwem.
„Można tak powiedzieć” – odparła cicho Sienna.
„Masz rodzeństwo?” – Harrison kontynuował dopytywanie.
„Dwóch braci i jedną siostrę”. Sienna uśmiechnęła się, czując pewien sentyment na wspomnienie rodziny, i wyznała: „Właściwie jednym z powodów, dla których do ciebie podeszłam, było to, że przypominałeś mi mojego brata bliźniaka, Spencera”.
„Byłeś w garniturze, jesteś wysoki i masz ciemne włosy – ale twoje są ciemniejsze –”
„Przykro mi, że psuję tę wizję, kochanie, ale nie interesuje mnie braterska miłość”. Położył dłoń na piersi i dodał: „Dla ciebie jestem tym prawdziwym. Materiałem na męża, pamiętasz?”
Sienna próbowała powstrzymać chichot. Ostrzegła go, wskazując na ostry pierścionek na palcu: „Przestań, bo zabiję cię moim narzędziem zbrodni”.
„Piekło, nie! Tamten facet był szalony, ale jeśli chcesz popełnić przestępstwo, co powiesz na to, byśmy umówili się na zbrodnię doskonałą” – powiedział Harrison, pochylając się do przodu, a jego oczy lśniły w stronę Sienny.
„Jaką zbrodnię?” – zapytała Sienna, zaintrygowana.
Z jakiegoś dziwnego powodu Sienna poczuła, że coś jest nie tak. Sposób, w jaki się uśmiechnął, utwierdził ją w przekonaniu, że to kolejny z jego prowokacyjnych pomysłów.
„Co powiesz na to... że ja ukradnę twoje serce, a ty ukradniesz moje?” – wyjawił.
Sienna wybuchnęła śmiechem, parskając przy tym. Jej twarz stała się szkarłatna, gdy powiedziała: „Nie tego się spodziewałam, ale... myślę, że to było całkiem urocze”.
„Więc uważasz, że jestem uroczy?” – zapytał z chytrym uśmiechem.
Sienna: „Powiedziałam, że to, co powiedziałeś, było urocze, a nie ty! Ty ewidentnie nie jesteś uroczy –”
Harrison: „Uważasz, że jestem gorący –”
Sienna: „Tak, jasne... czekaj! Wkładasz mi słowa w usta!”
Harrison: „Uważasz, że jestem seksowny?”
Sienna: „Przestań”.
Harrison: „Nazywano mnie różnie, ale na pewno nie uroczo”.
Sienna: „Dobrze! Jesteś seksowny i gorący!”
Harrison: „Materiał na męża”.
Sienna westchnęła i poddała się. „Materiał na męża. Zadowolony?”
Wargi Harrisona wygięły się w seksownym uśmieszku, dając Siennie znać, że znów wygrał.
***
Później tego wieczoru Vivian wciąż śledziła parę aż do apartamentu Harrisona. Oboje co chwilę zaglądali przez drzwi, sprawdzając, czy wciąż czai się za rogiem.
Widząc, że o jedenastej wieczorem Vivian nigdzie się nie wybiera, Harrison zasugerował: „Kochanie, wygląda na to, że znów śpisz w moim łóżku”.
„Zmuś mnie!” – to był sposób Sienny na wyrażenie sprzeciwu.
„Prawdopodobnie tak zrobię”.






