Płynąc ku Morzu Śródziemnemu, Majestic Voyage, jeden z największych statków wycieczkowych w Europie, oddalał się od brzegu w blasku zachodzącego słońca. W jednej ze skromniejszych kabin na dole stała dziewczyna o smutnych, niebieskich oczach, wpatrzona w rozciągającą się poniżej wodę.
Jej złociste loki powiewały na morskiej bryzie, a małe, różowawe usta były mocno zaciśnięte.
Sienna mrugała powiekami, pogrążona w głębokim namyśle. Gdy opierała się o barierki, targały nią skrajne emocje. Odchrząknęła, po czym wyłowiła telefon z kieszeni kurtki. Nie mogła się powstrzymać przed sprawdzeniem wiadomości – w ciągu zaledwie jednego dnia nagromadziło się ich ponad czterdzieści.
Dalton: [Sienna, kochanie, przepraszam. Nie chciałem cię skrzywdzić. Proszę, wróć. Zerwę z Tessą. Obiecuję! To był błąd.]
Dalton: [Skarbie, czy możesz poprosić ojca, żeby nie wycofywał moich kontraktów sponsorskich? Przysięgam, że od teraz będę dobrym chłopakiem.]
Sienna przewróciła oczami na błagania swojego chłopaka, a raczej byłego chłopaka. Bez względu na to, jak przystojny był, prawda pozostawała brutalna: okłamywał ją przez cały czas trwania ich związku.
Zaledwie tydzień temu przyłapała Daltona w łóżku z przyjaciółką i współpracowniczką, Tessą, w sypialni jego mieszkania. To był największy szok w jej życiu – widok dwóch całkowicie nagich ciał splecionych ze sobą, jęczących z rozkoszy!
„Jaką wymówkę mógłby mi niby dać?” – pomyślała. „Kochanie, upiliśmy się i sprawy wymknęły się spod kontroli. To był tylko błąd”.
Musiałaby być kompletną idiotką, żeby w to uwierzyć!
Nie. Prawda była taka, że oni zawsze byli parą, nawet zanim Dalton zaczął o nią zabiegać. Prawda była taka, że to ona była tą trzecią w tym związku i nie miała o tym pojęcia.
Sienna wspomniała dzień, w którym Dalton przyszedł na jedno z jej przesłuchań. Wtedy wydawało się to spełnieniem marzeń, ale patrząc wstecz, zrozumiała, że wszystko zostało zaplanowane od początku; ich spotkanie, zaloty, pocałunki i wszystkie słodkie chwile były jedynie grą, by utrzymać ją przy sobie i sprawić, by wciąż dawała z siebie wszystko!
Brali od niej i brali, bo miała z czego dawać!
Czując łzę spływającą po policzku, Sienna szybko otarła ją palcami. Pociągnęła nosem, odpędzając ból, po czym wróciła do sprawdzania pozostałych wiadomości.
Peyton: [Naprawdę, Sienna? Wyjeżdżasz bez słowa? Rozpad zespołu? Przecież dopiero zaczęłyśmy! Jak mogłaś nam to zrobić? Nasze wspólne marzenia! Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami!]
Gemma: [Sienna, proszę, wróć. Co zrobiłyśmy nie tak?]
Tessa: [Sienna, między mną a Daltonem to koniec. To był błąd. Tak strasznie mi przykro. Uwierz mi.]
Roxanne: [Sienna, dlaczego mnie w to mieszasz? Jak mogłaś to zrobić swoim przyjaciółkom? Nam? Swoim marzeniom? Wracaj tutaj i napraw to! Czym zasłużyłyśmy sobie u twojego ojca na takie traktowanie?]
– Przyjaciółki, jasne, akurat – prychnęła Sienna, czytając to wszystko. Jeśli już, to Roxanne, jej menedżerka, była mózgiem całego spisku.
W dniu, w którym dowiedziała się, że chłopak zdradził ją z Tessą, ukradła jego komórkę i do dnia dzisiejszego nikt nie wiedział, że jest w jej posiadaniu. To właśnie tam zobaczyła czat grupowy. Wszyscy tam byli: jej menedżerka, jej chłopak i jej tak zwane przyjaciółki.
Jak mogłaby zapomnieć to, co przeczytała? To odkrycie było całkowicie druzgocące!
***WSPOMNIENIE [WIADOMOŚCI Z CZATU GRUPOWEGO]***
Roxanne: Dalton, myślę, że Sienna jest w drodze do twojego mieszkania. Lepiej, żebyś nie baraszkował z Tessą, bo wszyscy wpadniemy. Zbyt długo i ciężko nad tym pracowaliśmy.
Gemma: Daj im trochę luzu, Roxanne. Tessa i Dalton dawno nie byli razem. Tęsknią za sobą. Sienna uwiesiła się na Daltonie przez cały miesiąc!
Peyton: Gem, dlaczego nie zadzwonisz do Sienny i nie zaprosisz jej gdzieś na miasto?
Gemma: Nie! Mam dość uśmiechania się do niej przez cały dzień i słuchania o jej idealnym świecie. Ty ją zaproś.
Roxanne: Gem, ty ją zaproś! Peyton zrobiła to w zeszłym tygodniu. Twoja kolej, żeby odegrać przedstawienie.
***KONIEC WSPOMNIENIA***
To była tylko pierwsza część ich rozmowy na czacie. Całość sięgała czasów, gdy Sienna zaczęła pracować z dziewczynami, z grupą, którą uważała za swoje siostry broni. Gemma, Peyton i Tessa od samego początku udawały.
W ostatecznym rozrachunku wszystko było tylko biznesem, by dostać to, czego chcieli.
Dlaczego? Co ona im zrobiła, że zasłużyła na takie traktowanie? Nie miała pojęcia. Jedyne, co wyczytała, to ich skargi na jej idealne życie.
Czy to była jej wina? Nic nie mogła poradzić na to, że ojciec kochał ją tak bardzo, że dawał jej wszystko, czego zapragnęła. Teraz widziała, że może to wcale nie był taki dobry pomysł. Nie zdawała sobie sprawy, jak łatwo ludzie potrafią stać się zazdrośni o to, jak wyidealizowane wydawało się jej życie.
– Dość tego, Sienno. Pamiętaj, po co tu jesteś, na tym wspaniałym dwutygodniowym rejsie po Europie – powiedziała do siebie. – Tak, zgadza się! Pozbieraj się i znajdź mężczyznę, którego pokochasz.
Wzięła głęboki oddech i poprawiła się: – Albo kogoś na odskocznię.
Tak, dokładnie! To, czego Sienna teraz potrzebowała... to „rebound”. „W miłości i na wojnie wszystko jest dozwolone. W moim przypadku – w złamanym sercu”.
– To jest wolność. Czerpanie z życia garściami – kontynuowała, zanim znów zerknęła na telefon.
Zobaczyła, że rodzice również próbowali się z nią skontaktować, podobnie jak rodzeństwo. Wiedziała, że wszyscy się o nią martwią, ale czuła, że to konieczne. Musiała po prostu uciec i doświadczyć życia na własną rękę, bez pomocy ojca.
Sienna nie zdawała sobie z tego sprawy aż do teraz, ale przez zbyt długi czas żyła pod kloszem.
Postanowiła, że po zakończeniu rejsu spróbuje poradzić sobie sama w Londynie.
Sprawdzając godzinę, spojrzała na swoją skromną, standardową kabinę i przekonała siebie: – Cóż, lepiej zacznę się szykować. Dzisiejsza noc należy do mnie.
***
Znalezienie kogoś na odskocznię okazało się trudniejsze, niż Sienna przypuszczała. W końcu miała swoje standardy. Nie wspominając o tym, że większość mężczyzn na rejsie była już zajęta.
„Oczywiście. Większość facetów jest tu w podróży poślubnej!” – zapłakała w duchu. Sienna zeszła z baru przy basenie do ekskluzywnego baru na statku.
Dzięki wspaniałemu ciału, smukłej sylwetce i pełnemu biustowi przyciągała spojrzenia wszystkich mężczyzn, ale nie zamierzała wiązać się z tymi, którzy wyraźnie byli ze swoimi ukochanymi. Wykluczone. Nie była taką dziewczyną.
– Krok pierwszy: opuścić kraj. Zrobione. Krok drugi: znaleźć kogoś na odskocznię. To jest ten moment, Sienna. Musisz to sprawić – mamrotała, idąc w swojej czerwonej sukience. Jej elektryzująco niebieskie oczy skanowały każdy kąt lokalu, aż w końcu dostrzegła właściwego kandydata.
– Bingo! O tak! Zdecydowanie w moim typie! – zdecydowała, kiwając głową na widok wysokiego i przystojnego mężczyzny, który roztaczał wokół siebie aurę podobną do jej brata bliźniaka... przynajmniej z daleka.
Z miejsca, w którym stała, Sienna widziała, jak mężczyzna spławia piękną brunetkę, mówiąc, że nie jest nią zainteresowany. Wyglądało na to, że i tak potrzebował ratunku.
Mogła mieć tylko nadzieję, że nie jest żonaty ani na randce, bo zdecydowała, że ten nieznajomy będzie „TYM JEDYNYM”.
O tak! Jej facetem na pocieszenie.
Posyłając swój najbardziej uroczy uśmiech, Sienna pewnym krokiem ruszyła w stronę wysokiego i ujmującego nieznajomego. Chwyciła go za muskularne ramię i przyciągnęła do siebie, by spojrzał jej w twarz. Gdy tylko ich oczy się spotkały, powiedziała: – Cześć, kochanie, tu jesteś. Szukałam cię wszędzie.
Wygobraziła sobie kilka scenariuszy tego, jak potoczy się ta sytuacja, ale reakcja mężczyzny nie była do końca taka, jakiej się spodziewała.
Przez ułamek sekundy na twarzy eleganckiego mężczyzny odmalował się całkowity szok, który jednak szybko ustąpił miejsca wyraźnej rozbawionej przekorze. Z uśmieszkiem na ustach odpowiedział: – No proszę, czy to nie moja kochana żona? Wiedziałem, że nie będziesz mogła zwlec się z łóżka po tym, co robiliśmy zeszłej nocy.
„Zaraz. Co? Zeszłej nocy? Żona?” Zanim Sienna zdążyła zaprzeczyć, poczuła ramiona wokół swojej talii, a jej ciało zostało przyciągnięte do jego wspaniałej budowy. W ułamku sekundy jego usta uderzyły w jej usta, zachłannie smakując ich słodycz.
„O mój Boże! Jak bezczelny jest ten facet?” – krzyczała w duchu, a jej oczy płonęły, gdy patrzyła na przystojnego młodzieńca, podczas gdy jej kolana miękły pod wpływem jego miętowego smaku.
Jej dłonie naparły na jego solidną klatkę piersiową i czując bliskość jego ciała, nie mogła powstrzymać się od myśli: „Ale on jest cholernie pociągający!”
Po kilku sekundach pocałunku mężczyzna w końcu się odsunął. Przycisnął usta do ucha Sienny i przedstawił się: – Skarbie, nazywam się Harrison. Zapamiętaj to dobrze, bo później będziesz to imię wykrzykiwać.
Sienna z szeroko otwartymi oczami bezradnie rozchyliła usta. Podsumowała go tylko jednym słowem: „Bezczelny!”






