Patrząc na siebie w lustrze, Sienna przygryzła wargę i wykonała pełny obrót. Sukienka, którą Harrison kazał dostarczyć do swojego apartamentu, była dokładnie w jej stylu.
Była to wygodna, różowa sukienka z odkrytymi ramionami, niemal idealnie dopasowana do jej sylwetki. Rozkloszowana spódnica sięgała zaledwie cal nad kolana. Była prosta, a jednak podkreślała jej naturalne piękno.
Sienna była skłonna założyć z powrotem swoją czerwoną sukienkę i wrócić do własnej kabiny, ale Harrison nalegał, by ubrała coś innego. Nie chciał, by wyglądała tak, jakby spędziła noc w pokoju innego mężczyzny... co w rzeczywistości miało miejsce.
Tyle że do niczego nie doszło.
Po zapukaniu do drzwi, otworzyła je, a Harrison zajrzał do środka, pytając: – Jesteś gotowa?
Harrison, ubrany w zwykły biały t-shirt, który lekko opinał jego muskularną sylwetkę, wyglądał obłędnie przystojnie. Choć Sienna widziała, jak się w niego przebierał, nie mogła powstrzymać myśli: „Jak on może wyglądać tak dobrze w zwykłym t-shircie!”.
„Dobrze, że ja też wyglądam zabójczo. Po prostu... pasujemy do siebie” – uspokajała się w duchu.
Gdy szli na drugą stronę statku, gdzie znajdowała się kabina ekonomiczna Sienny, kilka pięter niżej, uwaga Harrisona skupiona była tylko na niej. Co do innych pasażerów, nie mogli przestać gapić się na dwójkę pięknych ludzi idących obok siebie.
Dłoń Harrisona zawsze znajdowała się na jej plecach lub w talii. Ciągle torował jej drogę, zwracając uwagę przechodniom, którzy blokowali im przejście.
Oboje uznali, że przyda im się popołudniowy odpoczynek po wczorajszej pijackiej eskapadzie, a Sienna nie zamierzała spać w łóżku Harrisona, nawet gdyby zaproponował, że przeniesie się na kanapę.
Docierając pod kabinę Sienny, Harrison pożegnał się: – Cóż, myślę, że do zobaczenia wieczorem. Kolacja?
Sienna uśmiechnęła się promiennie i odpowiedziała: – Tak, kolacja brzmi cudownie. Ty stawiasz? To ty jesteś tu tym bogatym.
Przygryzła wargę, myśląc: „Przecież go nie wykorzystuję, prawda? Facet płaci za kolację. Tak to zawsze działało”.
– Nie ma problemu – odparł. – Odpocznij... po prostu Sienno.
Harrison pochylił się i ucałował policzek Sienny. Zarumieniła się, czując dziwne mrowienie w brzuchu pod wpływem dotyku jego warg.
Gdy Harrison się odsunął, ich oczy się spotkały i przez chwilę stali w bezruchu, po prostu wpatruzeni w siebie.
– Chyba lepiej już pójdę – zasugerował Harrison szeptem. Uśmiechnął się szeroko i dodał: – Chyba że masz ochotę na konkurs gapienia się, na co ja jestem jak najbardziej gotowy.
Chichocząc, Sienna spuściła wzrok i odpowiedziała: – Tak, muszę się przespać. Dziękuję za odprowadzenie mnie do kabiny.
Kiedy wysoka i seksowna sylwetka Harrisona zaczęła się oddalać, Sienna poczuła pewne rozczarowanie. Wtedy ją tknęło! Jak oni właściwie mają się spotkać?
– Harrison! Czekaj! – zawołała, idąc szybko, by go dogonić.
„Czekaj. Nigdy wcześniej nie proponowałam facetowi numeru, a co dopiero o niego nie prosiłam!” – myślała o tym, jak ująć to swobodnie.
Sienna zacisnęła usta, spojrzała w jego jasnobrązowe oczy i zapytała, powstrzymując chichot: – Czy ja... czy ja pomogłam ci w końcu z tą książką telefoniczną, którą piszesz?
Harrison zachichotał, prezentując swoje seksowne dołeczki, i odpowiedział: – Tak, pomogłaś mi, skarbie. Dobrowolnie dałaś mi swój numer.
– Dałam? – zapytała, wodząc wzrokiem na boki ze zdziwieniem. – Hm... Chyba po prostu nie pamiętam.
– Ale cieszę się, że pomogłaś mi z rękopisem! Byłaś wielką pomocą – droczył się. – To będzie bestseller.
– Haha! Nieważne, Harrisonie. Myślę, że do zobaczenia później – powiedziała, machając mu w końcu na pożegnanie.
*** WSPOMNIENIE Z ZESZŁEJ NOCY ***
Harrisonowi nie szło z tą książką telefoniczną. O nie. Sienna nie zamierzała podać mu numeru w najbliższym czasie, mimo że o drugiej nad ranem była już czerwona od wypitych drinków.
Sienna tylko bełkotała o tym, że on może okazać się kolejnym facetem, który ją skrzywdzi. Zrozumiał, że bardzo ucierpiała przez zerwanie, o którym opowiadała w pijanym widzie.
To jednak nie było teraz istotne. Musiał zdobyć jej numer.
Choć był pewien, że nawiązali pewną więź, zawsze istniała możliwość, że po tej nocy będzie się przed nim chować przez całe dwa tygodnie rejsu.
Zdecydowanie tego nie chciał. Musiał działać szybko.
Jak na zawołanie, po drugiej stronie baru wybuchło zamieszanie, które ich rozproszyło, zwłaszcza Siennę.
– Wygląda na kłótnię kochanków – zauważyła Sienna, kierując wzrok na inną parę i mrużąc oczy.
– My nigdy nie powinniśmy się kłócić – zasugerowała, po czym zachichotała.
– Nigdy – przytaknął Harrison, celowo kładąc telefon na blacie baru.
Barman był zdezorientowany, ale Harrison posłał mu tylko wymowne spojrzenie typu „Współpracuj ze mną, stary”, a chłopak nie protestował.
Gdy tylko zamieszanie się skończyło, Harrison zaczął rozglądać się za oparciem krzesła i przeszukiwać kieszenie. Syknął, co przyciągnęło uwagę Sienny.
– Co się stało? – zapytała Sienna, marszcząc brwi.
– Eee... Nie mogę znaleźć mojego cholernego telefonu – odpowiedział, wstając i zaglądając pod nogi na podłogę.
Mimo że była już wstawiona, Sienna pomogła w poszukiwaniach, zerkając na odległe siedzenia.
– Czy możesz do mnie zadzwonić, Sienna? Tak będzie o wiele łatwiej – zasugerował Harrison, wciąż sprawdzając ubranie w poszukiwaniu komórki. – Masz W******p? Nie ma tu zasięgu, ale możesz połączyć się z pokładowym Wi-Fi.
– Ah. – Sienna zawahała się na sekundę, ledwo trzymając pion. – Boże, kręci mi się w głowie.
– Tak, mam W******p. – Kiedy w końcu dotarło do niej, o co prosi Harrison, zapytała o jego numer i niedbale go wykręciła. – Ups! Ups! Proszę bardzo. Haha! Dzwoni!
Oboje odwrócili się w lewo w tym samym momencie, gdzie niedaleko barman kręcił głową, zdając sobie sprawę, co Harrison knuje.
– O mój Boże! Mogłeś coś powiedzieć. Cały czas leżał przed tobą! Jestem pewna, że widziałeś nas i słyszałeś, jak szukamy jego telefonu – skarciła barmana Sienna, a chłopak rzucił Harrisonowi piorunujące spojrzenie.
– W porządku, skarbie. Zwykła pomyłka. Człowiek jest zajęty. To głównie mój błąd, że go tam położyłem. – Harrison szybko chwycił telefon i posłał barmanowi przepraszające spojrzenie. Wiedział, że będzie musiał dać chłopakowi duży napiwek za trzymanie języka za zębami.
Pomógł Siennie usiąść z powrotem i schował telefon do kieszeni marynarki. Następnie zaproponował: – Jeszcze jeden drink, zanim zakończymy wieczór? Może tym razem coś mocniejszego?
– Co? – zapytała Sienna skonsternowana. Oparła policzek o pięść, wspierając się o bar.
– Dwie kolejki wódki – zamówił Harrison i podał jedną Siennie.
Wyraźnie się wahała, wydymając usta i przyglądając się kieliszkowi. Mimo to wypiła go, a na koniec skrzywiła się dramatycznie. Dla Harrisona było jasne, że nie ma mocnej głowy.
– To było świństwo – zauważyła, wystawiając język, po czym poprosiła o wodę. – Chyba... po prostu wolę wino.
Patrzył, jak Sienna pije szklankę wody, a potem zapytał żartobliwie: – Więc, Sienna... Co z tym numerem telefonu? Zamierzasz mi go kiedyś dać?
Sienna roześmiała się. Jej twarz była czerwona jak pomidor, gdy odpowiadała: – Nie ma mowy, koleżko! Musisz się bardziej postarać!
Z uśmieszkiem na ustach Harrison odpowiedział: – Wiedziałem, że to powiesz.
Kątem oka Harrison zobaczył, jak barman przewraca oczami, ale nic go to nie obchodziło. I tak zdobył jej numer. Poza tym, jakie były szanse, że Sienna nie będzie tego pamiętać następnego dnia? Liczył na to, że nie.
A jednak, to było lepsze niż pozwolenie, by Sienna wymknęła mu się z rąk... po raz drugi.






