KSIĘGA 2: ROZDZIAŁ 26
Punkt widzenia Rowana
Tego popołudnia byłem w swoim gabinecie, gdy usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Ktokolwiek to był, musiał uzyskać zgodę od wojowników w recepcji. Pomyślałem, że to może Mika lub Gideon, ale gdy pukanie rozległo się po raz drugi, zorientowałem się, że to żadne z nich.
Byli zbyt bezczelni, by pukać dwa razy. Wparowaliby do środka, nie czekając na moje pole






