Perspektywa Winstona
– Stracił z oczu konwój – odzywa się mój Beta, kończąc rozmowę telefoniczną. – Około godziny drogi stąd; nie mógł od razu za nimi ruszyć, żeby się nie zdemaskować. Próbował ich znowu odnaleźć, ale bezskutecznie.
Milczę przez chwilę, zastanawiając się, co zrobić w następnej kolejności. Jeśli nie może ich wytropić, nie ma sensu trzymać go tam, żeby szukał wiatru w polu.
– Odeśli






