– Pieprzone czarownice. Byłoby o wiele łatwiej, gdyby miały zapach – mruczy Carter.
– Tym się właśnie przejmujesz? To kurewsko dobrze, że nie urodziłeś się jako pierwszy. Nie widziałeś jej miny, kiedy wspomniałem o Silver Peak? Z tą watahą jest coś poważnie nie tak.
– Więc co chcesz zrobić?
– Muszę porozmawiać z Julianem. – Rzucam na stół trochę gotówki za nasze drinki i wracam do samochodu. –






