Roan sprawia, że podskakuję. Siedzi pod drzwiami gabinetu, kiedy wchodzę do domu stada. Podnosi się na mój widok. Jego ciemnoszare oczy wędrują ku mojej pokrytej krwią dłoni.
"Zabiłaś go?" Jego ton jest pozbawiony wyrazu, ale nadal wpatruje się we mnie tak samo, jak od naszego pierwszego spotkania.
"Tak, nie żyje." Nie wiem, co jest nie tak z tym mężczyzną, ale wywołuje we mnie irytację samym sw






