– Celem tej rozmowy było podjęcie decyzji o losie mojego brata. Zgadza się? – mruczy Damien. – Cóż, to już zostało postanowione. Skończyliśmy więc?
– Tak – ripostuje Julian
– Dobrze. Wybaczycie, mam rzeczy do zrobienia.
Damien obchodzi stół i podnosi moje kule. Wyciąga je w moim kierunku, nic nie mówiąc, po prostu czeka.
Powoli podnosząc się na nogi, biorę je od niego. Niemal niedostrzegalnym






