Tuż nad dachem filii Moore Group w Riversdale unosił się helikopter, zniżając lot z wyliczoną powolnością.
Gdy zbliżył się do lądowiska, drzwi rozsunęły się, a wysoka, oszałamiająca kobieta lekko zeskoczyła na dach. Tuż za nią podążała Hannah Hawking, jej asystentka.
Mężczyzna w garniturze pospieszył jej na spotkanie, a jego głos drżał z nerwów. "Witam, panno Moore. To była długa podróż. Czy zechciałaby pani coś zjeść, zanim przejdziemy dalej?"
"Nie. Proszę mnie zabrać prosto do biura," odpowiedziała Nancy Moore z chłodnym spokojem.
Jej regularne, zniewalające rysy twarzy nie zdradzały żadnych emocji. Oczy wydawały się nieobecne, lecz naturalna gracja damy z wyższych sfer pozostawała niemożliwa do ukrycia.
Prawda była jednak taka, że rodzina Moore'ów adoptowała Nancy z sierocińca, gdy ta była jeszcze dzieckiem.
Kilka pierwszych rodzin, które ją adoptowały, zaczęło nią gardzić, gdy tylko odkryli, że dziewczynka nie potrafi mówić. W rezultacie szybko odesłali ją z powrotem do sierocińca.
Inne dzieci w sierocińcu zazdrościły jej tego, że była wielokrotnie adoptowana. Z tego powodu znęcały się nad nią i popychały ją jeszcze bardziej.
Ale los uśmiechnął się do Nancy, gdy przypadkowo uratowała Freyę Lindt, panią z rodziny Moore'ów, co doprowadziło do jej adopcji przez tę właśnie rodzinę. Aby odwdzięczyć się Moore'om za ich dobroć, Nancy pilnie przykładała się do nauki.
Podczas gdy inne dzieci się bawiły, Nancy spędzała dnie na zdobywaniu różnych umiejętności z obawy, że Moore'owie znów ją porzucą. Na szczęście Moore'owie byli dla niej naprawdę dobrzy, pozwalając jej wyrosnąć na pewną siebie, dobrze ułożoną młodą kobietę.
Rok temu Moore'owie odnaleźli biologicznych rodziców Nancy. Jej podróż do Riversdale miała na celu coś więcej niż tylko rozwój filii. Przybyła, aby spotkać się z biologicznymi rodzicami. Kiedy ta myśl dotarła do jej świadomości, zrodziło się w niej nagłe, niespodziewane zdenerwowanie.
"Czy wszystko gotowe?" zapytała Nancy.
Hannah odpowiedziała natychmiast: "Proszę się nie martwić, panno Moore. Wszystko jest przygotowane. Kiedy chciałaby pani wyjechać?"
Po chwili wahania Nancy rzekła: "Wyruszymy, gdy tylko się odświeżę."
"Zrozumiałam," odparła Hannah.
Po wzięciu prysznica i przebraniu się w czyste ubrania, Nancy wyszła i zastała akta firmy oraz dokumenty projektowe ułożone już na biurku.
Jej wzrok padł na znajomą nazwę, a ona wyszeptała: "Lidell Group..."
Był to projekt firmy jej biologicznych rodziców, zabiegających o nawiązanie partnerstwa z filią Moore Group.
Nancy szybko przekartkowała dokumenty. Lidell Group nie spełniało kryteriów partnerstwa według jakichkolwiek standardowych miar. Jednak po namyśle zatwierdziła projekt i przekazała go dyrektorowi wykonawczemu.
Wkrótce była gotowa wyruszyć w stronę rezydencji Lidellów. Kiedy przyszło do wyboru samochodu, zawahała się i rozważyła swoje opcje, po czym zdecydowała się na najskromniejszy z nich.
W porównaniu z Moore'ami, Lidellowie byli stosunkowo mało znaczącą rodziną, i Nancy obawiała się, że przyjazd krzykliwym pojazdem mógłby wprawić jej biologicznych rodziców w zakłopotanie.
…
Jako że była to posiadłość jednej z pięciu wielkich rodzin Riversdale, rezydencji Lidellów nie można było odmówić wspaniałości.
Tego dnia była przyozdobiona wystawnymi dekoracjami, na cześć Raine Lidell, dziedziczki rodu. Zajęła ona pierwsze miejsce w Konkursie Pianistycznym w Riversdale, a teraz przygotowywała się do rywalizacji na szczeblu krajowym.
W salonie unosiło się ciepło, miękkie i zachęcające.
Regina Olcott, przybrana matka Raine, przemówiła z podziwem, a jej oczy błyszczały z miłości. "Jesteś niesamowita, Raine."
Wargi Raine wygięły się w delikatnym uśmiechu, który jednak zniknął niemal natychmiast, a jej brwi ściągnęły się, gdy cień zmartwienia pociemniał na jej twarzy.
Głos Reginy złagodniał ze szczerą troską. "Raine, co cię trapi?"
Fergus Lidell, przybrany brat Raine, nie powiedział nic. Jednak jego spojrzenie było ciężkie, pełne niemego niepokoju, gdy wpatrywał się w nią uważnie.
Raine przygryzła wargę, uwięziona w wahaniu, zanim w końcu przemówiła. "Martwię się powrotem Nancy. Co, jeśli się nie dogadamy? Zajmowałam jej miejsce przez tyle lat. Co, jeśli ostatecznie mnie znienawidzi?"
Jej oczy zaszkliły się łzami, a ciężar jej strachu był aż nadto widoczny; zarówno Reginę, jak i Fergusa uderzyła przejmująca fala współczucia.
Spokojnym i czułym tonem Regina zaczęła ją uspokajać. "Nie pozwól, by zmartwienia wzięły nad tobą górę, Raine. Minęło tyle lat, a ty od dawna jesteś częścią tej rodziny, jesteś naszą córką równie mocno.
"Nie widzieliśmy Nancy od lat. Daję ci słowo. Jeśli kiedykolwiek wróci, to ani trochę nie zmieni twojego miejsca w tym domu!"
W oczach Raine zapłonął słaby blask wdzięczności, choć cień niepokoju wciąż się w nich tlił.
Miała właśnie coś powiedzieć, gdy jej przybrany ojciec, Andrew Lidell, zbiegł po schodach; jego ekscytacja była niewątpliwa.
Z ożywieniem ogłosił: "Duran Corporation zgodziło się z nami współpracować!"
Iskra zaskoczenia i zachwytu rozjaśniła twarz Reginy. "Naprawdę?"
Andrew skinął głową. "Dopiero co dostałem wiadomość. Zaprosili mnie jutro na negocjacje i jest osiemdziesiąt procent szans, że umowa zostanie sfinalizowana."
"To wspaniale! Naprawdę się udało!" powiedziała Raine, a uśmiech wyrwał się jej wbrew niej samej.
Andrew spojrzał na nią, marszcząc brwi z ciekawością. "Raine, co masz na myśli?"
Powiodła wzrokiem po zgromadzonych, po czym zacisnęła wargi. Po chwili wreszcie przemówiła. "Prawda jest taka, że spotkałam się z dyrektorem generalnym Duran, prosząc, by dał tacie szansę. Nigdy bym nie pomyślała, że to się naprawdę wydarzy."
Oczy Reginy zapłonęły czułą dumą, gdy powiedziała: "Raine, więc to ty przez cały czas tak cicho działałaś za kulisami. Jesteś prawdziwym talizmanem szczęścia Lidellów."
Uśmiech Raine był łagodny i skromny. "Wspieranie rodziny to najmniej, co mogę zrobić."
Jednak niemal natychmiast jej uśmiech zniknął, a jej wzrok opadł pod ciężarem emocji. "Mamo, tato, Fergie... Nancy wraca po tak długim czasie. Wiem, że będzie jej trudno na mnie patrzeć.
"Czy uważacie, że byłoby lepiej, gdybym to ja najpierw się wyprowadziła? Dzięki temu mielibyście więcej przestrzeni na odbudowanie z nią relacji."
Stanowczy, niezachwiany chór głosów dobiegł od Andrew, Reginy i Fergusa. "Nie ma mowy!"
Fergus zmarszczył brwi. "Raine, jesteś moją siostrą w każdym tego słowa znaczeniu!"
Ton Reginy był równie żarliwy. "Zgadza się. Od lat uważamy cię za naszą córkę! Powrót Nancy oznacza po prostu, że będziemy mieli dwie córki, a na to nas stać."
Andrew wtrącił stanowczo: "Nigdy więcej nie mów czegoś takiego."
Lidellowie ukształtowali Raine na istny wzór damy z towarzystwa – elegancką, kompetentną i wytworną. Tym razem osiągnęła jeszcze więcej, zapewniając im partnerstwo z Duran Corporation.
Chociaż Regina i Andrew nie mieli pojęcia, jaka jest teraz Nancy, byli pewni, że nigdy nie dorówna Raine.
Ledwie wspomnieli o Nancy, gdy się pojawiła.
Pokojówka weszła, by oznajmić: "Panie Lidell, ktoś przybył."
Zaledwie pokojówka skończyła mówić, Nancy wyłoniła się z zalanego słońcem przedpokoju. Miała na sobie biały T-shirt i dżinsy, promieniując młodzieńczą energią. Jej delikatna, nieskazitelna twarz kryła w sobie piękno, które przyciągało i zatrzymywało wzrok.






