languageJęzyk

Rozdział 3 Nierówna miłość

Autor: Seraphina Lyrae 13 kwi 2026

Na twarzach Reginy i Andrew zaszła subtelna zmiana. W duchu zadawali sobie pytanie, czy te prezenty mogą być podróbkami. W ich spojrzeniach przeplatały się podejrzenie i niepewność.

Mimo to, biorąc pod uwagę, że Nancy została wychowana przez zwykłych ludzi, było rzeczą naturalną, że mogła nie rozpoznać falsyfikatu. Stopniowo ich rysy twarzy złagodniały, przechodząc w opanowany, obojętny spokój.

"Bez względu na wszystko, te prezenty niosą ze sobą szczere intencje Nancy. Obiad gotowy. Najpierw powinniśmy coś zjeść," powiedziała lekko Regina.

Nancy wyłapała to mgnienie ich reakcji i z grubsza zrozumiała myśli kłębiące się za ich oczami, lecz powstrzymała się od wyjaśnień. Nawet gdyby spróbowała, wątpiła, by jej uwierzyli.

Fergus z pogardą zmierzył przedmioty wzrokiem. Nie przyszło mu do głowy, że mogą być fałszywe, i poczuł ulgę, że Nancy nie dała mu prezentu.

Rodzina zebrała się wokół stołu w jadalni, gdzie powitała ich obfita uczta: tatar z łososia i inne luksusowe dania, w tym krab królewski.

Regina zamarła, zaskoczona wystawnym posiłkiem. Nie przypominała sobie, by prosiła kuchnię o przygotowanie takiej uczty.

Z uśmiechem Raine położyła kraba królewskiego na talerzu Nancy. "Mama i tata specjalnie poprosili o przygotowanie mnóstwa pysznego jedzenia, by powitać cię z powrotem.

Wzrok Nancy padł na nieznane sztućce obok jej talerza. "Jak się tego używa?"

Powietrze wokół niej nagle wyraźnie się ochłodziło.

"Pokażę ci," powiedziała Raine, z uśmiechem demonstrując, jak rozłupać pancerz kraba.

Nancy szybko to podchwyciła, ale uznała ten proces za nieco uciążliwy. W końcu w domu Moore'ów nigdy nie musieli sami borykać się z usuwaniem pancerzy krabów.

Z głębokiej troski o Nancy, Freya nie pozwalała jej zajmować się żadną z tych rzeczy.

Reginę i pozostałych ogarnęło głębokie uczucie rozczarowania. Wiedzieli, że Nancy pochodzi z prowincji, jednak przepaść między nią a Raine była o wiele głębsza, niż to sobie wyobrażali.

Gdyby prawda o pochodzeniu Nancy wewnątrz rodziny Lidellów wyszła na jaw, obawiali się, że nazwisko rodowe zostałoby bezpowrotnie zhańbione.

"Powinnaś tego spróbować, Nancy," nalegała Raine, gorliwie nakładając na talerz Nancy kolejne potrawy.

Fergus zmarszczył brwi. "Ona ma własne ręce, Raine. Nie musisz tego robić."

"W porządku, Fergie. Nancy dopiero co wróciła, a ja chcę pomóc jej szybko zadomowić się w rodzinie," odpowiedziała Raine z troską.

Spojrzenie Fergusa natychmiast złagodniało, a przebijała przez nie sympatia. Była naprawdę bardzo taktowna.

Jednak Nancy po cichu odsunęła od siebie jedzenie.

W oczach Raine zakręciły się łzy, gdy zapytała: "Nienawidzisz mnie, Nancy?"

"Właśnie zjadłam owoce morza. Jeśli zjem to, mogę doznać wstrząsu," wyjaśniła Nancy ze spokojem.

Regina była nieco zaskoczona odpowiedzią Nancy. Najwyraźniej dziewczyna nie była tak nieobyta, jak sądzili.

Raine spuściła wzrok, a w jej głosie zabrzmiała nuta przeprosin. "Przepraszam, Nancy. Nie miałam złych zamiarów. Powinnam była być bardziej ostrożna. Po prostu za bardzo się ucieszyłam i nie zauważyłam. Proszę, nie gniewaj się na mnie."

Fergus warknął: "Nancy, jeśli nie możesz tego zjeść, to nie jedz. Musisz w ten sposób odzywać się do Raine? Nie zrobiła tego specjalnie!"

"Czy bycie szczerą jest czymś złym?" odparła Nancy, a jej frustracja była aż nadto widoczna.

"Co to za nastawienie?" rzucił w odpowiedzi Fergus, a w jego oczach błysnęło niezadowolenie.

"Wystarczy!" Andrew uderzył dłonią w stół. "Nancy dopiero co wróciła do domu. Przestańcie się kłócić i jedzcie!"

Dopiero wtedy pokój ostatecznie ogarnęła cisza.

Kiedy posiłek dobiegł końca, Raine przemówiła łagodnie: "Nancy, pozwól, że cię oprowadzę po domu."

Nancy rzuciła okiem na Reginę, po czym skinęła głową na znak zgody.

Rezydencja Lidellów rozciągała się przed nimi jako zespół willi, z których każda była otoczona ogrodami z przodu i z tyłu. Podczas gdy Raine pełniła rolę przewodniczki, jej słowa przepełniała duma.

Na progu Raine posłała jej porozumiewawczy uśmiech. "Nancy, z pewnością kosztowało cię to mnóstwo wysiłku, by nas odnaleźć. Przez tak długi czas byłaś wychowywana wśród plebsu.

"Teraz, kiedy wróciłaś do domu, powinnaś porzucić ich złe nawyki."

Nie mając w pobliżu nikogo innego, skrzyżowała ramiona i zmierzyła Nancy wzrokiem od stóp do głów; jej oczy płonęły pogardą i arogancją.

Nancy pozostała niewzruszona. Jej głos był opanowany, gdy odpowiedziała: "Zwykli ludzie to dobrzy ludzie. Przynajmniej nie są dwulicowi."

Spokojna pewność siebie zajaśniała w jej spojrzeniu, gdy zaczęła wpatrywać się w Raine. Nagle uderzyła w nią przytłaczająca presja, a twarz Raine drgnęła z zaskoczenia.

Jak Nancy mogła mieć w sobie tak dominującą prezencję? I ta jej twarz – tak oszałamiająco piękna. W niczym nie przypominała tego, co Raine stworzyła sobie w wyobraźni.

"Nancy," powiedziała, wyciągając rękę, by dotknąć dłoni Nancy. "Mów, co chcesz, ale nawet nie myśl, że możesz wrócić do domu."

W chwili, gdy skóra Raine zetknęła się ze skórą Nancy, nastąpiło coś w rodzaju eksplozji niewidzialnej siły, która gwałtownie odrzuciła Raine na ziemię. Dziewczyna upadła i wybuchnęła głośnym, niekontrolowanym szlochem.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 Nierówna miłość - Za późno na błagania: Ukryta Królowa Dziedziczka | StoriesNook